Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2012

Tajga

Obraz
Kilka dni temu w naszej wsi pojawiła się nie wiadomo z kąt suczka, która na dodatek ma cieczkę. Ma na szyi czerwoną skórzaną obrożę, ale nie ma przy niej żadnej adresówki, ani żadnych napisów. Chyba cieczka już jej się kończy. Kilka dni temu uganiała się za nią chmara psów, ale teraz już nie. Nazywamy ją Tajga, bo nie chcemy mówić "ta suczka co się przybłąkała". Jest strasznie chuda i zrobiła sobie coś w łapę. Wiki znalazła ją w trawie na polu. Ma tam takie ugniecione gniazdo. Wiktoria zaniosła jej tam wodę i jedzenie. Przedwczoraj jeszcze prawie normalnie chodziła, a teraz nie może już stanąć na jedną łapę. Nie wygląda na to żeby miała gdzieś skaleczone, albo spuchnięte. Na razie chcemy ją przetransportować jakoś do domu Wiki, a potem spróbujemy poszukać jej właściciela. Jeżeli, z ta łapą będzie coraz gorzej to postaramy się o to żeby obejrzał ją weterynarz. Tajga jest bardzo przyjazna, daje się głaskać, karmić z ręki.





Jest bardzo podobna do suczki Wiktorii - Leny. Z taką …

Nowy pomysł na spacery

Obraz
Wreszcie mam moje kije do nordic walking na które tak długo czekałam. Dzisiaj chciałam je wypróbować i zabrałam je na spacer z psami. Skwarek miał założone szelki i pył przypięty linką do moich bioder, a Sonia szła koło nas luzem. Myślałam, że z psem i kijkami będzie mi niewygodnie, ale nie było tak źle. Wymyśliliśmy nowy sport - połączenie nordic walkingu i dog trekkingu. Na koniec zdjęcia z dzisiejszej przechadzki.





PS. Autorka bloga Moi czworonożni przyjaciele kazała mi przekazać, że przeprasza za długą przerwę w dodawaniu notek, ponieważ ma zepsuty komputer.

O kąpaniu słów kilka

Przed wczoraj poszłam z pasami na spacer do lasu. W pewnym miejscu było strasznie dużo śmieci. Co to za głupie ludzie, ja nie wiem jak można tak po prostu pojechać do lasu i wyrzucić śmieci. Czy ci ludzie nie mają w domu śmietnika?! Ale dobra, nie po to piszę tą notkę, żeby się rozpisywać na temat ekologii. Psiakom coś w tych śmieciach się spodobało, pewnie było tam jakieś jedzenie. Przegoniłam je i kazałam im to zostawić. Poszliśmy dalej. Kiedy wracaliśmy szliśmy tą samą drogą koło tych samych śmieci. Sonia zaczęła coś wąchać i wytarzała się w jakimś ohydztwie, nie udało mi się jej powstrzymać. Miała na grzbiecie dużą plamę i na dodatek strasznie od niej śmierdziało. Po powrocie ze spaceru wytarłam ją mokrą szmatą i wyczesałam dokładnie, ale niestety nie pozbyłam się tego zapachu. W całym domu od niej śmierdziało. Doszłam do wniosku, że nie ma innego wyjścia i musiałam wczoraj ją wykąpać. Wyłożyłam podłogę w łazience jakimś starym ręcznikiem. Nalałam do wanny trochę letniej wody i wł…

Frisbowe pytanie

Mam pewien problem który zatrzymał w miejscu naszą (że moją i Soni) naukę frisbowania. Może ktoś z was miał podobny problem, a może po prostu ktoś mi może coś doradzić. Ale przejdę do rzeczy (Wercia twierdzi, że zanim powiem o co mi chodzi to robię strasznie długi wstęp). Mamy z Sonią problemy w nauce aportowania. Do tej pory kiedy bawiłyśmy się w aportowanie patyka czy zabawki popełniałam duży błąd. Zabierałam psicy zabawkę zaraz po tym kiedy mi ją przynosiła. Kidy obejrzanym filmik na latajacepsy.pl o nauce dogfrisbee, dowiedziałam się, że przy nauce aportu powinno się psa nagradzać przeciąganiem kiedy przynosi frisbee. Przez ten mój błąd Sonia nie chciała nigdy oddawać mi zabawki. Jeszcze pół biedy kiedy za aport służył nam patyk, wtedy zazwyczaj upuszczała go kilka metrów ode mnie. Ale teraz kiedy rzucam jej frisbee ona biegnie po nie, a potem ucieka z dyskiem w zębach. Nie pomaga wołanie, proszenie, czy nawet biegnięcie w przeciwnym kierunku. Psina biega z frisbee w pysku, uciek…

Szlifowanie umiejętności

W najbliższym czasie zamierzamy odpuścić sobie na jakiś czas sztuczkowanie i szlifować bardziej potrzebne umiejętności. Chcę:- Popracować ze Skwarkiem nad przywoływaniem. Przez ostatnie kilka tygodni zaniedbaliśmy ćwiczenie tej potrzebnej umiejętności i Skwarek przestał w 100% reagować na moje wołanie. Czasem po prostu mnie olewa. Chcę teraz co kilka dni organizować kilkuminutowe sesje na długiej lince treningowej.- Udoskonalić z psiakami komędę ZOSTAŃ.- Ćwiczyć skupianie się w różnych miejscach.

Moje psy + woda

Obraz
Kiedyś moje psy nie lubiły wody. Skwarek za nią nie przepadał, a Sonia panicznie się jej bała. W tamtym roku w lecie jednak psina się przełamała i zaczęła powoli tolerować tę przezroczystą, ciekłą substancję.
Rok temu miało miejsce pewne wydarzenie. Moja mama jechała rowerem na nasz ogród. Sona pobiegła za nią. Żeby trafić na nasz ogród trzeba było skręcić w drogę za rowem. Sonia nie nadążała za rowerem i biegła z tyłu. Moja mama skręciła, a kiedy psina dobiegła do rowu przez przypadek skręciła nie w tą drogę i pobiegła przed rowem. Piecha biegła biegła kiedy nagle zorientowała się, że nie ma mojej mamy i nie ma ogrodu. Nie wiedziała gdzie jest. Biegała i piszczała Zobaczyła moją mamę z drugiej strony i postanowiła do niej pójść. Nie wiem czy zapomniała o tym, że przecież boi się wody, czy nie wiedziała że w rowie jest woda, bo rosły tam wysokie trzciny. Postanowiła, że przejdzie na drugą stronę. Nagle moja mama usłyszała plusk i z trzcin wyłoniła się mokra Sonia. Nie było mnie przy t…

Wesołego Alleluja!

Obraz
W imieniu moim, Soni i Skwarka życzymy wszystkim czytelnikom naszego bloga radosnych, pogodnych i wegołych świąt. Nie zapomnijcie o waszych czworonogach i przekażcie im moje życzenia. Oto fragment w psim języku:
Hau, hau, hau, hauhau, hauhauhau, hau...

Oto kilka jajeczno-świąteczno-psich kartek.




Filmiki

Dzisiaj była u mnie Wiki z Leną. Psiaki trochę się ze sobą bawiły, a potem nagrywałyśmy sztuczkowo - agilitowe filmiki. Oto pierwszy filmik z Soniowym agility na naszym podwórkowym torku.

A to jest drugi sztuczkowy.

Nie są rewelacyjne bo nagrywane komórką, ale mam nadzieję, że mogą być.

Nowa przyjaźń dawnych przyjaciłół

W ubiegłe wakacje ja i Weronika często chodziłyśmy razem na spacery z psami. Chodziły z nami Sonia, Skwarek i Odi. Wszystkie psiaki cały czas biegały bez smyczy, cudownie razem się bawiły i miały wielką frajdę ze spędzonego wspólnie czasu. Jednak kilka miesięcy temu kiedy Weronika przyszła do mnie z Odim, a moje psy biegały luzem po podwórku, stało się coś złego i Skwarek z Odim się pogryzły. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Nie wiem jaki był powód tej walki, może chodziło o zazdrość, może Skwarek bronił swojego terenu, może któryś z psików był za bardzo dominujący. Potem przez dłuższy czas piesie się nie widziały. Nie spacerowaliśmy znów razem bo nie chciałyśmy, aby znów doszło do walki. Teraz pomyślałyśmy z Weroniką, że smutno byłoby gdybyśmy nie spacerowały już razem. A niedługo będą wakacje, czyli czas na długie spacery po łąkach, i nie byłyby już takie fajne jak te poprzednie gdybyśmy nie chodziły na spacery razem. Dlatego postanowiłyśmy, że teraz małymi kroczkami postaramy…

O frisbee, o sztuczkach, o agility - czyli niecodzienna codzienność

Dzisiaj Weronika (ta od Odiego, Kuby i Floksi odiikuba.blogspot.com) zaczęła narzekać, że od dłuższego czasu nie piszę żadnych notek na blogu, no więc coś napiszę.
Nauka dogfrisbee z Sonią idzie nam coraz lepiej. Ja opanowałam już floater, ale ciągle nie umiem puścić rollera tak żeby turlał się prosto. Nastąpił nieznaczny przełom w nauce aportowania. Do tej pory Sonia po schwytaniu dekielka zabierała go i biegała dookoła, aż jej się znudziło i go gdzieś zostawiała. Dziś może nie przyniosła o mi, ale wypluła dysk z ząbków jakieś dwa metry ode mnie. Co prawda idealnie nie jest, ale teraz już będzie z górki. Muszę ją tylko nauczyć, że musi mi go dać do ręki.
Powoli rozbudowujemy nasz mikro tor do agility. Stopniowo podwyższam hopki i uczę Sonią skakać coraz wyżej. Jak na razie skacze trochę wyżej niż na wysokość moich kolan, czyli tak na wysokość czubka swojej głowy. Skwarek na razie ma niskie hopki, bo uczy się dopiero, że przez to trzeba skakać, ale myślę, że za jakiś czas będzie hopał…