Efekty uboczne

W swojej głowie stale tworzę mój ideał psa... szybkość, zwinność, skoczność, chęć do pracy, wieczny popęd do zabawy, skupienie, dobre relacje z innymi psami i ludźmi, brak jakiejkolwiek lękliwości czy agresji - te wszystkie cechy budują mój idealny wzór wymarzonego psa.

Kiedy spojrzę na moje dwa czterołapy to zauważam bardzo wiele różnic w porównaniu do mojego wzorca. Skwarek jest szybki, energiczny, ale czasem aż za bardzo. Miewa problemy ze skupianiem, gorsze okresy kiedy w ogóle nie chce pracować, przychodzić na zawołanie. Najgorsza jest jego terytorialność i agresja z którą sobie nie radzę. O ile powoli widać poprawę w naszej pracy nad gonieniem rowerów i samochodów to nie mogę się uporać z jego chęcią  pożarcia innych psów.  Na razie musimy zrezygnować ze wspólnych spacerów z innymi psami, bo boję się, że znowu wda się w bójkę i jeszcze skrzywdzi jakiegoś mniejszego psa. Problemem są tylko starsze psy płci męskiej. Skwar świetnie dogaduje się za to ze szczeniakami i suczkami :).

Sonia fajnie się skupia, świetnie się z nią pracuje, ale jest bardzo delikatna, wrażliwa, czasem się zamyka, mamy problemy z zabawą na spacerach i jej lękliwością. Ma takie fazy że zaczyna ignorować zabawki. Dużo wysiłku wyrabiam w budowanie jej motywacji i popędu łupu. W miejscach gdzie jest dużo ludzi czuje się trochę zagubiona i bywa że boi się obcych, dużych psów.

Z podziwem patrzę na inne psy - szybkie, energiczne, skupione, z wieczną chęcią zabawy, naturalnym aportem... bliskie mojemu wzorcowi. Zazdroszczę właścicielom takich czworonogów, którzy często nie doceniają zalet swoich pupili i nie wykorzystują ich potencjału. Znam psy które mogłyby podbijać zawody agility, frisbee, flyballu a zamiast tego wylegują się na kanapie i czasem pobiegają za piłeczką czy poćwiczą sztuczki. Coś za co ja dałabym się pokroić żywcem na kawałeczki ich właściciele mają na co dzień i jest to dla nich normalne.

Dużo pracy i energii wkładam w wyrobienie u moich psów takich rzeczy jak socjalizacja, motywacja do zabawy i pracy ze mną, aport itp. Zdaję sobie sprawę, że nigdy do końca nie zmienię moich psów i nie zrobię z nich takich ideałów bo  to niemożliwe. Niektóre ich cechy zostaną na zawsze. Wiem, że sama nie poradzę sobie do końca z agresją Skwara (a nie mam nawet co liczyć na pomoc fachowca), nigdy nie uda mi się zrobić z Sońci super otwartej na świat, socjalnej psicy. Na zawsze zostanie delikatną i lękliwą suczką, ale zawsze mogę trochę jej pomóc.

Efekty mojej pracy przychodzą powoli, często są ledwie widoczne, ale ten wspólnie spędzony czas, praca przynosi efekty uboczne - więź, zaufanie, radość z przebywania ze sobą. I to jest cudowne :). Właśnie dlatego nie ważne jest to czy moje psy są super sportowymi wymiataczami jakie sobie wymarzyłam. Są jakie są i mimo tego, że wiele rzeczy chcę w nich poprawić, to i tak nigdy nie zamieniłabym ich na jakiegoś super-bordera, który byłby super szybki, super inteligentny, super pracowity, super zsocjalizowany, super zmotywowany... Moje psy są super same w sobie. Kochamy się nawzajem i właśnie to się liczy. Nie ważne jest czy twój psiak o border, bernardyn, mały york, czy kundelek ze schroniska. Jak się ma bezgraniczne zaufanie i więź z psiakiem to można razem przenosić góry. 

Komentarze

  1. Mam ten sam problem. Również borykam się z agresywnym zachowaniem Czoka tylko, że my mieliśmy okazję chodzić na spotkania z panią behawiorystką i od czasu naszego spotkania nie wiele się zmieniło. Owszem jest lepiej, ale jak Czok chce to potrafi narobić wokół siebie szumu mimo swojego niewielkiego wzrostu. Czasami to aż ręce mi opadają z bezsilności. Co do wyszukiwania swojego wymarzonego psa dałam sobie z tym spokój ponieważ za bardzo zaczęłam się skupiać na tym co potrafią inne psy, psy stworzone do współpracy i zapominałam o możliwościach Czoka jak i o samym Czoku (nie dosłownie) irytowało mnie, że Czok nie chce robic tego czy owego i takim oto sposobem się oddaliliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że każdy z nas ma jakiegoś wymarzonego psa, ale ważne jest to, że w domu mamy psa, o którym marzyliśmy przez wiele miesięcy, lat. W przyszłości ja na pewno będę miała psa "latającego", ale i marzy mi się leniwy basset. Życzę Ci jak najwięcej sukcesów z psiakami, bo i tak wiele już osiągnęłaś :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłabym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, gdyby Flopka potrafiła dogadywać się z innymi psami... Czasem nawet z jamnikami wdaje się w jatkę. :C
    Co do reszty jestem bardzo zadowolona, mimo, iż Flopka jest psiakiem znalezionym, ma bardzo duży potencjał. Jeśli chce (no właśnie, jeśli chce) potrafi śmigać jak strzała. Oh, zabawa... Ona tylko by się bawiła, czasami aż człowiek by chciał, żeby przystopowała z tym trochę.. Uwierz mi: Co za dużo to niezdrowo. Mówi Ci to dziewczyna od ośmioletniego jamnika-szczeniaka. ;D
    A i bym zapomniała... Jej długaśny kręgosłup też trochę ogranicza, więc na niektóre sporty będziemy zmuszone ograniczyć do minimum.
    Twoje psiaki są naprawdę zdolne, nie mówiąc już o większych predyspozycjach do chociażby frisbee. :> To naprawdę pojętne czworonogi i życzymy Wam dalszych sukcesów w nauce!
    Pozdrawiamy E&F.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla każdego właściciela, jego pies jest idealny. Sonia i Skwarek robią postępy i to się liczy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku ,każdy nawet ten "wzorcowy" pies ma jakieś kompleksy. Sa albo zatuszowane, albo po części zredukowane. Nie ma psiego ideału, trzeba cieszyc się z takiego towarzysza ,jakiego się ma :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak bym "słyszała" siebie, dwa lata temu :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz całkowitą rację i zgadzam się z Tobą.! ;) Piękne słowa na prawdę ;)
    Nie każdy pies jest idealny, ale trzeba i tak go kochać i łączyć przyjaźń. ;)
    Ps. Widzę, że postępy u Was ;)

    Pozdrawiamy ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mądry i przydatny post- najważniejsze to akceptować swojego psa takim, jakim jest. Przy odpowiedniej pracy i cierpliwości można bardzo wiele osiągnąć, lecz podstawą do odnoszenia sukcesów jest wzajemne zaufanie i miłość :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Post bardzo ciekawy, który pozwolił mi troche pomyśleć... Tak, Zula nie jest borderem, nie bawi sie z innymi psami,często jest agresywna w stosunku do innych zwierząt przez strach, nie lubi pływać... Ale mnie kocha! To obok mnie siada najczesciej, nawet jesli cała rodzinka jest w domu, to ze mną nauczyla sie kilku sztuczek... Nie zdobedziemy razem grand prix świata w agility czy frisbee, lecz i tak spędzimy ze sobą cudowne chwile :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą