Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2013

Holidays!!!

Obraz
Wszystkie sprawy pozałatwiane, świadectwo odebrane, wszelakie nagrody także, wyniki nawet niezłe - jestem szczęśliwym, wolnym człowiekiem na całe dwa miesiące!


Całkiem nieźle zaczęły nam się wakacje. Udana sesja frisbee (Sonia polubiła fastbacki), przyjemny spacer na którym Skwar mi nie uciekł i Sonia się szarpała (pierwszy raz ok kilku miesięcy!)  sama z siebie piłeczką na sznurku (i to nie za smaczki). Czekają nas pracowite dwa miesiące :)


W oczekiwaniu na wakacje...

Obraz
Długo zbierałam się do napisania jakiejś notki. Podchodziłam do tego kilka razy, coś zmieniałam, dopisywałam kilka zdań i odkładałam to na później. A tworzyło się coraz więcej tematów do opisania, postanowiłam zawrzeć jakoś to wszystko w jednej notce. Uwaga, może wyjść długo i chaotycznie... 

Skupiam się na teraz przyzwyczajeniu Soni do pracy w rozpraszającym środowisku, takie postanowienie podjęłam po ostatnim seminarium. Mamy za sobą już kilka takich treningów, pierwszy raz zabrałam ją do "miasteczka" (nie wiem jak to nazwać, bo nie jest to miasto i nie jest też wieś...) na spacerek po mniej uczęszczanych uliczkach. Chciałam zrobić chodzenie przy nodze które ostatnio coraz bardziej mi się podoba i Sonia zaczęła je lubić (ogólnie to jest moje ulubione ćwiczenie w obi i chcę sprawić aby Sonia też je uwielbiała), ale nie bardzo nam się udało. Zauważyłam, że w obcych miejscach Sonia ma problemy z kontaktem co nie zdarza się nam podczas ćwiczeń na podwórku czy w znajomych miejs…

Frisbee + smakołyki (?!)

Domyślam się, że ten post wywoła burzę komentarzy dotyczących tego, że stosuję najgorszą możliwą metodę i w ten sposób zepsuję wszystko (chociaż chyba nie ma co psuć). Jakoś to przeżyję, ale wcześniej radzę przeczytać notkę dokładnie i spróbować mnie zrozumieć...

Dawno na tym blogu nie było nic o frisbee. Można domyślić się dlaczego, nie robiłyśmy prawie nic oprócz kilku rollerków które zostały przez Sonię zignorowane. Nie wiem co się stało ale psica kompletnie przestała interesować się dyskami. Raz na jakiś czas próbowałam rzucić jej rollerka, małego overka przez nogę które zawsze kochała i często robiła na piłeczkę. Nie chciała wziąć dysku do pyszczka. Było kilka wyjątkowych sytuacji (tak może ze 3?) kiedy to Sonia zechciała pogonić rollera i raz nawet pobawiła się frisbee w domu. Już myślałam, że się przełamała ale znowu nastała pustka. Bawiła się piłeczkami, czasem szarpaczkiem (też miewaliśmy małe problemy, ale już powoli dajemy sobie radę), ale na frisbee nie było żadnej metody…