Seminarium obedience z Magdaleną Łęczycką

W niedzielę brałam z Sonią udział w seminarium obi z Magdaleną Łęczycką w Lublinie. Ten dzień zaliczam do bardzo udanych :), szkoda że nie mogłam przyjechać też w sobotę. Mnóstwo nowej wiedzy, dobrych rad, wskazówek do dalszej pracy, nowe sposoby na nasze problemy. Poza tym dobra organizacja, nie najgorsze miejsce (plac był OK, ale hala już nie do końca) miła atmosfera i wspaniała trenerka z bardzo dużym doświadczeniem, i indywidualnym podejściem do każdego przypadku. Pogoda była taka sobie. Rano było fajnie, ciepło ale nie za gorąco, za to po południu się rozpadało i przenieśliśmy się do hali, która była nieduża, ciemna i śmierdziało trochę końmi :P. Seminarium odbywało się na terenie stajni, gdzie mieliśmy mały kłopot z dojazdem, ale w końcu trafiliśmy na miejsce ;).

Filmy Magdy oglądałam już dawno, śledziłam też jej bloga. Podziwiam to co robi ze swoimi psami w obi. Zapisałam się na semi z myślą, że nauczę się może czegoś nowego i dowiem się co zrobić z brakiem skupienia Sońci w obcych, rozpraszających miejscach i innymi rzeczami które nam nie wychodzą ...i się nie zawiodłam! Wiem jak naprawić nasze główne problemy i dowiedziałam się dużo o pracy z psem pod kątem obi, o podstawach tego sportu, budowaniu motywacji, przygotowywaniu do zawodów i nie tylko...





Podczas naszego pierwszego wejścia postanowiłam przećwiczyć ruszanie w chodzeniu przy nodze. Sonia często (szczególnie kiedy akurat jest mniej zmotywowana) ociąga się, nie rusza szybko razem ze mną tylko dochodzi dopiero potem. Dostałam radę żeby powoli wysuwać prawą nogę do przodu i jak zrobię krok to chwalić psinę i uciekać do przodu ręką z nagrodą, ma to zachęcić Sonię do szybszego ruszania, bo musi dogonić smaczka. Dodatkowo mam wzmacniać znaczenie pozycji przy nodze, w ten sposób że karmię ją smaczkami, po czym odwracam się i zaczynam iść, a kiedy Sonia do mnie dołączy i znajdzie się koło mojej nogi nagradzam ją. Magda powiedziała nam, że nasze chodzenie wygląda fajnie (łi :D), tylko trzeba doszlifować ruszanie i mam dawać smaczki z lewej ręki (dotąd dawałam z prawej, bo tak mi było wygodniej). Potem ćwiczyłyśmy zmiany pozycji, które po tym jak dużo czasu poświęciłam na ich uczenie nie wyglądają źle, ale są za wolne. Mamy robić samokontrole między pozycjami, bo podobno za szybko każę Soni je zmieniać, a ma ona czekać trochę dłużej na komendę.
Przy okazji dowiedziałam się, że muszę wzmacniać motywację psiny na jedzenie. Myślałam, że to nas nie dotyczy, bo Sonia chętnie pracuje za smaczki, tylko nie w nowych miejscach. Jednak Magda mi powiedziała, że jeśli zlikwiduję miskę na jedzenie, będę karmić Sonię z ręki i zmniejszę porcję żarcia (musi schudnąć) to zniknął problemy ze skupieniem w rozproszeniach i powolnym wykonywaniem moich poleceń. Myślałam, że to nie to, ale podobno ma pomóc i psina w obcych miejscach zamiast myśleć sobie: "o jeju, jestem taka malutka, a tam są jacyś ludzie..." będzie: "dobra, olać to - dawaj żarcie!". Mamy robić wszystko tak jak tu (jak ktoś to wytłumaczy na żywo i pokaże jeszcze na twoim psie to co innego niż obejrzeć to samo na filmiku, czy przeczytać na blogu), przez przynajmniej miesiąc całą porcję jedzenia na dany dzień pakować do saszetki i dawać podczas treningów/spacerów, a po jakimś czasie jak zobaczę, że Sonia schudnie i będzie bardziej nakręcona, wrócić do karmienia regularnie do miski.




Jak ćwiczyliśmy drugi raz zapytałam co mogę zrobić z naszym aportem. Sonia nie lubi koziołka, dlatego nie wychodzi nam w ogóle trzymanie. Kiedyś to ćwiczyłyśmy, udało mi się nauczyć psinę brać go do pyska, ale szybko go wypluwała, czasem podczas sesji zaczynała jęczeć i w ogóle robiła to niechętnie. Doszłyśmy do etapu trzymania przez kilka sekund, potem przerwałyśmy ćwiczenia i wróciłyśmy do aportu niedawno. Magda kazała nam pokazać co udało nam się zrobić. Kazałam Soni trzymać, potrzymała chwilę tak jak zwykle. Magda zwróciła uwagę na to, że jak pokazuję koziołek psinie, ona odwraca głowę jakby chciała powiedzieć: "o ble... tylko nie to!", a ja nakładam na nią presję, bo przysuwam aport do jej pyska. Doradziła mi, żebym wyjmowała koziołek, cieszyła się, pokazywała go Soni i w tym czasie dawała jej jakieś pycha, wyjątkowe smaczki. Ma go kojarzyć z czymś fajnym, tak jak psy kojarzą otwieranie lodówki, branie do ręki miski, szeleszczenie woreczkiem, dźwięk sypania karmy. I mamy ćwiczyć trzymanie koziołka w ruchu - ja idę w tył trzymając go w ręce, a Sonia ma mnie gonić i próbować go złapać.
Chciałam też przyspieszyć jakoś nasze przywołanie formalne. Ćwiczyliśmy to w ten sposób, że Magda trzymała Sonię za obrożę, a ja miałam jej pokazać smakołyk i zacząć uciekać wołając ją, potem zatrzymać się, stanąć prosto tak jak na zawodach i zawołać "do mnie", wtedy Magda puszczała Sonię, ja miałam uciekać, chwalić ją i rzucić jej smakołyk (nie do niej, tylko od niej, bo podobno rzucanie smaków do psa stosuje się przy nauce zatrzymywania) albo dać w ruchu. Od razu ćwiczenie to dało efekt, bo Sonia przybiegła do mnie, a nie przyszła. Mamy to powtarzać z pomocnikiem trzymającym psinę, albo z wysyłania do obiegania słupka, nie z zostawania bo nie mogę jej nakręcać przy zostawaniu, żeby nie zerwała komendy.
Z drugiego wejścia nie mam zdjęć, bo było to już na ciemnej hali i nie wyszły najlepiej.



Przy okazji semi poznałyśmy Ewelinę, Zuzę i Raven :). Zuza jest suczką bardzo podobną do Soni, a poza tym pochodzi z tego samego schroniska. Prawdopodobne, że są ze sobą spokrewnione. Ewelina zauważyła to już kiedyś, jak przeczytała na moim blogu, że Sonia jest adoptowana z Nowodworu, ale dopiero teraz miałyśmy okazję spotkać się. Raven jest drugim psem Eweliny, szalonym szczeniakiem z ADHD :D.

Sonia i Zuza :)
Ogólnie to jestem z Soni zadowolona, jest lepiej niż się spodziewałam, że będzie. Psina grzecznie odpoczywała w klatce, nawet jak zostawiłam ją na jakieś 30 min podczas wykładu. Całkiem nieźle się skupiała, jak na nią i nie miała oporów przed pracą z obcą osobą - Magda pokazywała mi jak mam ją nakręcać na żarcie.




Wykład był bardzo ciekawy, żałuję że nie miałam ze sobą zeszytu i nie zrobiłam notatek ;). Magdalena mówiła nam o podstawach obedience, różnych elementach szkolenia, balansie, overtreningu (ćwiczymy więcej niż jest wymagane na zawodach, np. wysyłanie do bardzo oddalonego kwadratu, chodzenie przy nodze, gdy ktoś macha obok parówką itp.), competition treningu (wplatanie elementów zawodów, np. pachołki, stojący komisarz itp.), zabawkach... i pewnie coś pominęłam.

Poza tym miałam okazję dotknąć kelpika :D (jedna z moich ulubionych ras) - Zuko, psa Magdaleny. Magda po naszym drugim wejściu powiedziała mi, żebym odstawiła na chwilę Sonię, a ona pokaże mi jak zachowuje się odpowiednio zmotywowany pies. Miałam karmić Zuka z ręki i rzucać mu smaczki tak jak wcześniej Soni.

Bardzo dużo dało mi to semi. Wreszcie mam w głowie ułożony jasny plan działania w obi! Ostatnio miałam tak, że szłam na trening z Sonią i nie wiedziałam co mam z nią konkretnie przećwiczyć, a po seminarium mam mnóstwo pomysłów. Myślę, że jeszcze około roku i przerobimy zerówkę :).

fot. Agnieszka Filar

PS. Za zrobienie nam zdjęć dziękuję Weronice Romanek, która była z nami jako nasza towarzyszka i wolny słuchacz na seminarium :).

Komentarze

  1. Jeju, zazdroszczę :) Uwielbiam Magdę, ale spotkać ją na żywo i dotknąć Zuko to dopiero super sprawa. :D Świetnie, że dostałaś cenne rady i wiesz, co robić dalej. Życzymy powodzenia w dalszej pracy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale, że semi się udało c:
    Jak zobaczyłam zdjęcie Soni i Zuzy to myślałam, że to dwa oddzielne zdjęcia Soni, które sprytnie zmontowałaś i byłam zaciekawiona jak Ci sie udało zrobić, że nie ma między nimi widocznego łączenia :D
    Powodzenia w dalszych treningach!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam że będziecie zadowolone po tym seminarium. Super,że robicie postępy. A suczki faktycznie podobne! :).
    Życzę dalszych postępów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sonia i Zu wyglądają jak siostry :D
    Życzę efektywnej pracy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaaa, zazdroszczę wam! Też miałam jechać na semi z Magdą w czerwcu, ale pojadę jednak dopiero w październiku :( W ogóle to super relacja, bardzo fajnie się czyta. Swoją drogą, my kilka tygodni temu dostaliśmy kopa do zrobienia ładnego koziołka i właśnie u mnie jest taka zasada, że zanim go wyjmę, nakręcam psa. Mówię "gdzie koziołek?! zobacz co ja mam!" itd. Obecnie pies sie mega cieszy na widok koziolka, sam probuje mi go zabrać z ręki, zanim jeszcze wydam komendę, no i zrobiliśmy obroty z koziolkiem w pyszczku, cofanie z koziolkiem, wchodzenie tylem na ścianę z koziólkiem itd :D A w ogóle to super piszesz i ładne zdjęcia :D
    A, no i ja też jestem kelpioromaniaczką :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Eeeej, pachniało końmi a nie śmierdziało! xD Co to ma być :D

    Zazdroszczę semi, ale mam nadzieję, że Wam się to bardzo przyda. Powodzenia w dalszym treningu! Sonia i Zuzia są na prawdę bardzo podobne :)

    Pozdrawiamy! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mówiłam, że będzie dobrze ! :DD My na wakacje też bd miskę wykluczać co by pies szybciej zrzucił i motywacja poszła jeszcze bardziej w górę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pozazdrościć można tylko takiego semi :D To co teraz zawody? hehe

    Mój blog KLIK
    POZDRAWIAMY H&O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do zawodów jeszcze dłuuuuuuga droga ;). Ale może rally-o?

      Usuń
    2. Właśnie, rally-o może być ciekawe na początek :).

      Usuń
  9. Zazdroszczę takiego seminarium! Jak zaczynaliśmy naukę skupienia to też wykluczyliśmy miskę i dało to świetne efekty. Ogólnie spalanie karmy na pracę to fajna sprawa. U nas na początku pies pracował za karmę tylko w domu, bo niestety przy większych rozproszeniach nie była ona już argumentem, ale teraz kiedy ma wyrobioną większą motywację na jedzenie i na pracę zdarza nam się wziąć karmę na jakiś trening, np śniadania często zużywamy na treningi jazdy w przyczepie.

    OdpowiedzUsuń
  10. To ja Was chcę widzieć na zawodach :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Miło było Was poznać! Powodzenia w dalszej pracy z Sonią! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za dobre rady. Już widać w niektórych dziedzinach poprawę, koziołek ostatnio psina sama sobie wzięła i chodziła z nim dookoła, jak położyłam go na podłodze bo ćwiczyłam z drugim psem :).

      Usuń
  12. Świetna relacja :) Powodzenia w dalszych treningach! :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą