Na jagody!



Dziś z inicjatywy mojej mamusi wybraliśmy się rodzinnie do lasu, na jagody :). Mieliśmy okazję pospacerować sobie po lesie, w nowej, innej niż na co dzień okolicy i zrobić kilka zdjęć. A zbieranie jagód to zdecydowanie robota nie dla mnie, strasznie to praco i czasochłonne, a te jagódki takie drobniutkie. Ale przynajmniej nasze nieduże zbiory zaowocowały jagodowymi bułeczkami, a cała wycieczka kilkoma fajnymi fotkami :). Pisałam na blogu fotograficznym, że ostatnio robiłam bardzo mało zdjęć moim psiakom, czas więc to nadrobić!



Jak widać, było trochę mokro ;)




Co poza tym u nas? Jakoś gorzej dogadujemy się z Sonią. Ale już parę takich szkoleniowych dołków z nią przeszłam i wiem, że jedyna rada to po prostu zwolnić, zmniejszyć wymagania, dać psinie odpocząć i pozwolić kopać i węszyć na spacerach. Zachęcanie jej na siłę do robienia czegoś niewiele da. Owszem, zrobi w końcu to co jej każę, ale wiem że wcale tego nie chce, a przecież nie o to chodzi. A za jakiś czas pewnie zatęskni za współpracą ze mną :). Za to z Kermitowym przywołaniem jest lepiej. Od dłuższego czasu na spacerach chodził dla bezpieczeństwa tylko na lince, a wczoraj postanowiłam go puścić luzem i było super. Nie oddalał się, co chwilę przybiegał po smaczka. O wiele lepiej też aportuje, tylko pod warunkiem, że mam dwie takie same zabawki. Inaczej zaraz czai sytuację, kładzie się i memła. Nauczył się overków i ślicznie się przy nich składa :), ogólnie do wszystkich wyrzuconych zabawek pięknie wyskakuje i ląduje na 4 łapkach. Zrobił dzisiaj flipa za piłeczką i to złapał ją :). Świetnego mam psa, nie mogę się nacieszyć :).
Nasze fastbacki wylądowały już w szafie, co prawda nie są jakoś tragicznie zniszczone, ale Kermit zniechęcił się ostatnio do dysków pewnie przez te nieprzyjemne zadziory. Niedługo może kupię mu jakieś nowe dekle.

Tak w ogóle to... jeszcze tydzień do wakacji!!!

Komentarze

  1. Sonia po prostu cudowna :D Kermi taaaaki kochany. Aż nie do wiary, że oba psiaki ze schroniska :D Są słodkie :D Bardzo lubię twojego bloga i twój styl pisania :D zapraszamy do nas
    bruno-mojeszczescie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przejmuj się Sonia też potrzebuje się czasem zbuntować, ale to minie :)

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogólnie, mam wrażenie, że większość dołków szkoleniowych wynika z przesadnych ambicji właściciela i najlepsze rozwiązanie to poluzować i przeczekać. ;) Powodzenia w treningach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nienawidzę zbierania jagód! Aż do zeszłego roku, kiedy to obie z Janką siedziałyśmy w głębokim lesie pomiędzy krzaczkami i obie raczyłyśmy się tymi owocami :) Ja zrywałam dla niej i dla siebie... Mam nadzieję, że w tym roku Janka już sama się obsłuży, bo wyjadanie poziomek z grządek świetnie jej wychodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. My osobiscie wolimy chodzić na grzyby. ;) zyczymy jak najlepszego kontaktu z psiakami!

    OdpowiedzUsuń
  6. Też ostatnio byłam z psem na jagodach. Jak na zmęczoną dostatnim życiem, jedenastoletnią sunię przystało nie biegała po lesie, a siedziała obok nogi. Następnie jak na normalnego psa przystało pobiegła za jakimś zapaszkiem i przez jakieś 3 minuty miała dylemat czy wracać.

    thestryofmydog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Super zdjęcia, a tereny to macie świetne <3
    Psiaki szczęśliwe,przynajmniej na takie wyglądają :D
    Pozdrawiamy :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Super wyprawa i zdjęcia :-). Czy przysłonę w Heliosie ustawiasz na najmniejszą? Ja próbuję ustawiać i na najmniejszą i na trochę większą, ale ostrość nie jest aż tak mocna jak u Ciebie. A już w 135-tce manualnej rzadko które zdjęcie jest trafione z ostrością tam, gdzie być powinno.
    Też bym chętnie się do lasu wybrała, ale po pierwsze boję się kleszczy, których i w ogrodzie pełno w tym roku, a po drugie, musiałabym iść bardzo wcześnie rano, bo potem dla kudłatego za gorąco. Masz szczęście, że Twoje psiaki nie są aż tak futrzaste i możesz je zabierać wszędzie w ciągu dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praktycznie zawsze mam ustawioną najmniejszą - 2, czasami tylko jak jest bardzo jasno używam 2,8. Wątpię, że aparat mógłby mieć jakiś wpływ. Słyszałam że większa matryca - mniejsza odległość - mniejsza głębia ostrości, ale to było odnośnie APS-C a pełnej klatki, a nie wiem co za matryca jest w twoim aparacie.
      Co do kleszczy to ja zawsze spryskuję się cała płynem odstraszającym owady. Przy okazji mam ochronę przed komarami których są ogromne ilości, a na dodatek ja mam uczulenie i już jestem cała w bąblach.
      Akurat w niedzielę było dość chłodno i deszczowo, jak jest gorąco to my też nie wychodzimy w dzień.

      Usuń
    2. Chyba, że coś mi się pomieszało i chodziło ci o ostrość, a nie głębię. Na małych odległościach jak trafię to jest bardzo ostro. Dalej już nie do końca, jak się mocniej przybliży to widać to na zdjęciu drzew, nie jest tak ostre jak np. ostatni portret Kermita. Tu może być wina konkretnego egzemplarza, może zdarzają się gorsze.

      Usuń
    3. Chodziło mi o ostrość właśnie a nie o głębię. U mnie na zdjęciach, to co powinno być teoretycznie najostrzejsze jest i tak jakby za jakąś mgiełką. Lubię efekt rozmycia tła z Heliosa i tą bajkowość, ale brak idealnej ostrości trochę mnie denerwuje. U Ciebie jest trochę inaczej, może faktycznie to jest wina mniejszej matrycy mojego bezlusterkowca. No nic, może kiedyś uda mi się wymienić E-PL3 na lepszego i z większą matrycą OM-D.
      Na komary w mojej okolicy Off już przestaje robić wrażenie ;-).

      Usuń
  9. Super,że są postępy z Kermitem :).
    U nas nie widziałam jagód, muszę poszukać :).

    OdpowiedzUsuń
  10. my ostatnio wybraliśmy się z moją mamą na poziomki,niestety jest ich jeszcze bardzo nie wiele i nazbierałyśmy tych pyszności na spodzie kubeczka.

    pozdrawiamy
    Ola i Baddy !

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, cudowne zdjęcia! Ale tam musiało być pięknie!
    W takich dołkach szkoleniowych faktycznie najlepiej zrobić sobie i psu przerwę, też to przeżyłam. Potem entuzjazm do pracy z właścicielem wraca jeszcze większy ;)
    I chcę widzieć niedługo filmik z Kermitem!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zula kocha chodzić na jagody! W sumie... ona też je z nami zbiera :D Ale naprawdę, najpierw zrywaliśmy i dawaliśmy jej jagody i poziomki, bardzo szybko nauczyła się że ona może robić to sama, więc chodzi po krzakach i je :P Kurczę, może trzeba ją nauczyć przynoszenia jeszcze tych jagód do wiaderka? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jagody to świetna sprawa :D Sama uwielbiam chodzić, jednak bez psa, bo boję się, że kleszcz coś ten tego, a lasy mamy straszne! :x

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne zdjęcia,
    Pozdrawiamy i zapraszamy http://crazybutlovelysheltie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą