24/62 - dużo pozytywów!

Projekt 62
nasze cele
pierwsze postępy


Powiem wam na wstępie że na prawdę jest dobrze!


Kermit...
Wskakiwanie na rączki wygląda już pięknie :), dowód.       - odhaczone 
Druga sztuczka którą wymyśliłam na początku to było podskakiwanie w miejscu. Zaczynaliśmy naukę tego kształtowaniem, ale ja nie miałam cierpliwości do robienia tej sztuczki tą metodą. Kermit jedyne co potrafił wymyślić to tuptanie przednimi łapami (tą sztuczkę mu na spokojnie mogę ukształtować, będzie kolejna na liście). Postanowiłam go po prostu naprowadzić na podskakiwanie udając że podrzucam smakołyk (on wtedy ładnie wyskakuje czterema łapami i go łapie, tak jak do floatera dyskiem czy do podrzuconej piłeczki) i to mu zaczęłam klikać.
W ramach poprawiania aportu pracuję z nim nad podawaniem zabawki do ręki. Szarpiemy się - puszczam zabawkę, a potem żeby kontynuować szarpanie proszę go żeby podał mi zabawkę. Jak tylko weźmie ją w pysk i podniesie do góry to łapię ją i szarpiemy się dalej, po czym znów puszczam, a na koniec zabawy pada komenda "koniec" i pozwalam mu poglimać zabawkę. Na razie rzadko każę mu puszczać, często pozwalam mu wygrywać. Nad puszczaniem popracujemy później.
O klatkowaniu pisałam już przy relacji z seminarium, na początku trochę protestował, ale potem pięknie się położył i odpoczywał. W domu wchodzi do klatki bardo chętnie i mogę go w niej zostawić na długo.
Z obidiensowych ćwiczeń:
Trzymania koziołka niewiele robiliśmy ostatnio, przedwczoraj dopiero wzięłam koziołek na trening. Ciągle powracają problemy z memłaniem, wyrywaniem mi z ręki, podrzucaniem, wypluwaniem, trzęsieniem głową... Próbowałam to przepracowywać samokontrolą z wystawioną ręką ze smakami, ale ostatnio doszłam do wniosku, że nie potrafię tego dobrze zrobić, a momenty kiedy on trzyma koziołek w bezruchu są tak krótkie że mogę mu to po prostu klikać. Jak zrozumie że właśnie o to mi chodzi to wprowadzę samokontrolę żeby to przedłużać.
W zmianach pozycji skupiliśmy się ostatnio na siad-warój-siad, bo jednak w zerówce są takie. Nadal często odrywa przednie łapy i potrzebuje czasem poprowadzenia ręką, ale już widzę że rozumie o co w tym ćwiczeniu chodzi.
Zwroty w chodzeniu przy nodze praktycznie odhaczone. Skrętów jeszcze nie ruszaliśmy.
Formalnego przywołania też nie (nie zdążymy chyba zrobić tego przez wakacje i pójdzie na potem), ale za to wprowadzam czasami zostawanie na spacerach, żeby mu się utrwalało.

Sonia...
Jaka ja byłam wniebowzięta kiedy przedwczoraj na spacerze wyciągnęłam dyski i się pobawiłyśmy <3. Tak po prostu, bez przypinania na smycz, wkręcania w zabawę inną zabawką i dopiero potem wymieniania jej na frisbee. Na początku trochę powalczyłam o jej uwagę, ale w końcu psina stwierdziła że w sumie to jednak paniunia z tym plastikiem jest fajna. Poszarpałyśmy się (praktycznie tak mocno jak zwykłymi zabawkami! i to miałam fastbacki nie aero!), rzuciłam rollera, dłuższego floatera i skończyliśmy radośnie :).
A jaka szczęśliwa byłam kiedy innego dnia podczas zabawy szarpakiem Sonia nie uciekała z szarpakiem i kilka razy prawie mi go podała! Zaczyna rozumieć że tak na prawdę to ja jej tego zabierać nie chcę i za każdym razem będę jej oddawać zabawkę. Aport coraz bliżej!
Motywacja do zabawy też skoczyła do góry! Nie potrzebuję tyle czasu żeby ją namówić na zabawę, wystarczy zazwyczaj że po prostu wyjmę zabawkę i się bawimy.
Obi: dłubiemy ostatnio przy tym formalnym aporcie, bo się uwsteczniłyśmy, chyba wróciliśmy na podobny etap co wtedy kiedy nakręciłam zimowy filmik gdzie Sonia robiła to ćwiczenie w całości. Sonia ma znowu jakieś problemy z dostawianiem się z koziołkiem ale pracujemy nad tym. To prawda że w obi nic nie ma się na zawsze i wszystko trzeba cały czas szlifować.
Zatrzymanie w przywołaniu praktycznie odhaczone. Sama idea zatrzymywania jest dla Soni zrozumiała, nie potrzebujemy już tyczki leżącej na ziemi. Szczegóły wiadomo nie dopracowane, bo tempo przywołania jest wolne i Sonia się nie zatrzymuje od razu w momencie usłyszenia komendy, ale ważne że ogólnie czai o co chodzi w tym ćwiczeniu. Przeraża mnie to ile pracy wymaga ten sport, ale już za późno, uzależniłam się od niego ;).
Pacanie i kicanie przy nodze jest coraz ładniejsze. Przydałoby się to jej przepracować tak, żeby reagowała na te komendy nawet wtedy kiedy się ich nie spodziewa.
Zostawania na razie zbyt wiele nie ćwiczyłyśmy, ale robię takie elementy że każę jej leżeć kiedy robię sesję z Kermitem, co myślę że przy okazji wzmocni jej zostawanie. Tylko wtedy nie wymagam robienia tego tak formalnie jak w obi, bez żadnego ruchu, chcę żeby po prostu leżała i mam na to inną komendę (formalne zostawanie to u nas komenda na pozycję + zostań, a takie zwykłe to po prostu połóż się i może leżeć nawet na boku, może sobie węszyć i się rozglądać, po prostu ma nie wstawać dopóki jej nie zwolnię, tak samo robię z Kermitem).

Ja...
Panuję nad forehandami! I jestem na dobrej drodze do zapanowania nad overhandami.
Przy frisbee z psami nadal nie zachowuję się tak jak myślę że się zachowuję (po co ja tak naprowadzam Kermita na to obieganie? przecież on to robi praktycznie na samą komendę... a przez to że mam rękę za plecami nie mogę dobrze i w odpowiednim momencie wyrzucić dysku), pomaga nagrywanie każdego treningu i potem dręczenie siebie tymi filmikami.
Z codziennymi treningami obi różnie bywa, ale trochę mnie wybiło z tego seminarium, bo przecież potem psy potrzebują trochę wolnego.

Komentarze

  1. Kermit wydaje mi się bardzo duży, więc i sobie bicepsy wyrobisz :D
    Gratulujemy postępów, kurczę w takim czasie ogarnąć tyle rzeczy, wow! Gratuluje jeszcze raz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam czytać takie posty, kiedy widać pełne zaangażowanie w pracę nad psami :).
    Jeśli nie uda Ci się wyklikać koziołka, może wrócić do samych początków to znaczy samokontrola najpierw na zbliżenie pyszczka do trzymanego przez Ciebie koziołka, później dotknięcie, złapanie zębami i tak powoli zanim puścisz mu koziołek. Nie wiem czy tak ćwiczyliście, ale nas dzięki temu Emet nigdy nie miał problemu z podgryzaniem. Ja też czasami wracam do zawisania na trzymanym przeze mnie koziołku, żeby wzmocnić chwyt.
    My zaczęliśmy zatrzymanie w siad na taką samą komendę jak w pozycjach, ale za to zupełnie nie wiem jak zabrać się za stój ;).
    Gratuluję wszystkich postępów, jednak systematyczna praca to jest to :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie zaczęłam koziołek od tego, że pokazałam go Kermitowi a on go chwycił od razu (chyba potraktował go jako zabawkę), a ja po tym co przechodziłam w tym temacie z Sonią (która bała się koziołka i na początku tylko go targetowała i nieśmiało otwierała pyszczek) byłam zadowolona że tak szybko nam idzie. Ale potem Kermit od razu zaczął mi go wyrywać, a jak puszczałam to podgryzał, podrzucał, wypluwał, łapał znowu... On chyba nie rozumie że można tak po prostu trzymać.

      Usuń
  3. Pewnie traktuje go jako zabawkę, to może warto go unieruchomić trzymając samemu, bo z Sonią chyba kształtowałaś z ziemi. A jak trzymasz, łatwiej psu zrozumieć że koziołek ma się nie ruszać, no spróbuj wyklikać a jak nie to może tak się uda :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale się lista powiększyła, gratulacje! Czekam na kolejne nowości.:) U nas z zostawaniem nie ma najmniejszego problemu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wpis, wielkie gratulacje! :)
    My, póki co, nie myślimy o wybijaniu się we frisbee, chociaż Wasze postępy z Kermitem bardzo mnie motywują. :D Życzymy kolejnych postępów! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Progres jest, ale pomimo tego życzymy Wam coraz to większych i lepszych postępów! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nasze wakacje są strasznie nudne, takie posty wpędzają mnie w poczucie winy :P Życzę kolejnych postępów i sama muszę się zabrać za działanie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą