Motywacja zabawkowa cz. 2

...czyli jak możesz zainteresować swojego psa zabawą
W pierwszej części pisałam o tym jaka była nasza historia budowania tej zabawkowej motywacji, jakie były początki i jaki był punkt wyjścia, w którym zaczęłam pracować nad tym już właściwymi metodami. Tak jak obiecałam, teraz pora na post o tym, dzięki jakim działaniom osiągnęłyśmy nasz cel, jak bym pracowała z kolejnym wrażliwym psem z takimi problemami. Nie są to moje autorskie metody, ale zbitek wiedzy wyniesionej z różnych seminariów i treningów, od różnych osób, wybranych i złożonych w konkretną drogę do celu :).


Nie uważam się za eksperta, trenera czy co tam jeszcze. Po prostu sama przepracowałam taki problem z moim psem, sporo osób pyta "jak?", więc postanowiłam tą wiedzą się podzielić.



Jak właściwie nakręcić psa na zabawę?
Niektórzy powiedzą że po co to robić skoro pies naturalnie bawić się nie lubi, można mu dać spokój i tyle. A dlatego, że zabawa będzie świetnym motywatorem, podkręcającą nagrodą, sposobem na przyspieszenie psa przy niektórych sztuczkach, zbudowanie prędkości przy obedience i agility, no a jeśli chcemy robić frisbee - cóż, nie da się z psem niezabawkowym. Mi zawsze bardzo zależało na tym żeby moje psy się bawiły.


Jakie zabawki na początek? Miękkie, ciekawe, które mogą uciekać, możemy nimi pobudzić psa do pogoni i przeciągać się z nim. U większość psów furorę robią futra, mopy i pluszaki. U bardzo wycofanych mogą podziałać zabawki na długich sznurkach. Na tym początkowym etapie zrezygnujcie z twardych piłek, frisbee, ringo, gumowych patyków i innych takich. Nie wprowadzajcie ich dopóki pies nie będzie bawił się ładnie tymi miękkimi zabaweczkami.


Zaczynać powinniśmy w miejscu gdzie nie ma żadnych rozproszeń, a my wiemy że pies będzie skupiony i chęć obwąchania krzaczków, przywitania się z pieskami, szukania wiewiórek, rozrzuconego jedzenia itp. nie wygra z chęcią bycia z nami. Na ogół najlepiej zacząć w domu, ewentualnie jeśli mamy nieduże ogrodzone podwórko, a nasz pies jest na nim zawsze skupiony, to możemy od razu się tam przenieść. Kiedy nasz Burek jest w humorze, chciałby coś porobić, jest wesoły, być może sam nas zaczepia... wyciągamy zabawkę. Możemy zacząć od zrobienia małego show, pobawienia się samemu. Następnie kucamy żeby być na jego wysokości i próbujemy zainteresować go naszą zabawką. Szuramy nią po ziemi udając ruch uciekającego zwierzątka :). Chcemy obudzić w naszym psie łowcę. Nie miotamy szarpakiem, nie szturchamy psa, nie wpychamy mu go do pyska (ofiara na którą pies by polował, tego by nie zrobiła). Wykonujcie taki ruchy, tak jakbyście bawili się z kotem ;), bądźcie szybcy, nieprzewidywalni, wydawajcie dziwne dźwięki, syszczcie itp. Nie bójcie się robić z siebie debila. 
Kiedy tylko pies zainteresuje się nasza zabawką - szał! chwalcie go, cieście się, motywujcie do chwycenia zabawki. A kiedy już chwyci, delikatnie się poszarpcie (kilka sekund, na pierwszy raz może to być jedno delikatne szarpnięcie) i pozwólcie psu wygrać! Nie szarpcie mocno, nie miotajcie głową psa (dla wrażliwych piesków nieprzyjemne jest potrząsanie góra dół), broń boże nie wyrywajcie tej zabawki psu z pyska (to jest na prawdę nieprzyjemne i może zniechęcić delikatne pieski do szarpania). Najprawdopodobniej wasz pies nie ma wrodzonego aportu, więc pewnie nie poda wam zabawki po tym jak wygrał ją. Wprowadźcie sygnał oznaczający koniec zabawy/pracy po którym pies może robić sobie co chce, np. "koniec". Mówicie "koniec" i zostawiacie mu zabawkę. Potem możecie powoli do niego podejść, wziąć szarpak z powrotem i kontynuować zabawę. Na początku nie wymagajcie podawania zabawki, bo już sama zabawa to jest dla waszego psa dużo. Na naukę aportu przyjdzie jeszcze czas. Nie zabierajcie psu zabawki w najlepszym momencie, po to żeby rzekomo za nią tęsknił. Wasz pies może odebrać to jako karę: on się wykręca to kończy się to co jest fajne. Pamiętajcie że nie chcecie nakręcić psa na zabawkę jako przedmiot, tylko na zabawę z wami, jako aktywność. W przyszłości pies ma bawić się z wami wszystkim co mu zaproponujecie, a same martwe zabawki nie mają mieć specjalnej wartości. 

Po kilku(nastu) takich sesjach w domu, zakończonych sukcesem, przejdźcie się powoli na dwór, najpierw do miejsc znanych psu i mało rozpraszających, potem stopniowo do takich gdzie psu trudniej się skupić. Na początku możecie mieć psa na smyczy, żeby nie miał możliwości pójść sobie i eksploatować teren, ale nie nadużywajcie tego, bo wasz Fafik się od tego uzależni i nie będzie się interesował zabawką na wolności (Sonia miała taki etap). 
Nie róbcie długich sesji, nie doprowadzajcie nigdy do momentu w którym pies się nudzi. Na jednym 10 minutowym treningu możesz zrobić 3 sesje po 30 sekund, a pomiędzy nimi pies dostaje czas wolny. 
W początkowym etapie nie mieszajcie jedzenia i zabawy. Jeśli najpierw będziecie dawać smakołyki, a pies jest na nie bardzo nakręcony, to prawdopodobnie nie zainteresuje się zabawką, bo będzie wiedział że masz żarcie i przecież żarcie jest lepsze. Przechodzenie między nagrodą pokarmową a łupową to ważna umiejętność, ale na nią przyjedzie.czas później. 

U nas pojawił się w pewnym okresie problem, że Sonia nie chciała za nic bawić się dyskami. Prawdopodobnie było to spowodowane incydentem, kiedy to rzuciłam jej stwardniałego na mrozie Hero Xtra, ona go złapała i od razu wypluła. Potem z każdą sesją było gorzej, w końcu zaczęła uciekać na widok frisbee w mojej ręce (a na tym samym treningu potrafiła szaleć z szarpakiem). Udało się odczynić zły urok :). Najpierw zrobiłyśmy przerwę, nie widziała dysków kilka tygodni, potem szarpałyśmy się delikatnie dyskiem w domu, kiedy So była w dobrym humorku do zabawy. W końcu na annówkowym obozie dostałam propozycję metody, która na moją dzidzię zadziałała. Przypinałam do frisbee smycz i szurałam nim po ziemi tak jak piłką na sznurku, w końcu Sonia się zainteresowało i udało się wyegzekwować na tej sesji chwilę szarpania dyskiem. Dalej już jakoś poszło :). Dzisiaj Sonia zaczyna łapać backhandy :).


Najważniejsze:
- zaczynaj od miękkich, ciekawych zabawek
- podczas szarpania nie wyrywaj nigdy psu zabawki z pyska, to jest bardzo nieprzyjemne 
- pozwalaj psu wygrywać, to podbuduje jego pewność siebie
- w początkowym etapie nie szarp mocno, nie próbuj podnosić psa na zabawce, kucnij i delikatnie poszarp się z nim na jego wysokości, wesołą przemoc możesz włączyć po jakimś czasie 
- pamiętaj, żeby zabawa była krótka, nie doprowadzaj do momentu kiedy pies się nudzi
- nie zabieraj psu zabawki w najlepszym momencie, zamiast tego powiedz hasło "koniec" i zostaw mu zabawkę
- wymagania podnoś bardzo powoli
- nie mieszaj jedzenia z zabawą
- pamiętaj, że nie chcesz nakręcić psa na przedmiot jakim jest szarpak, tylko na aktywność jaką jest zabawa z tobą
- angażuj się w zabawę, ciesz się, chwal psa, pokazuj że wspólna zabawa bardzo ci się podoba

Nie zniechęcaj się porażkami, bądź cierpliwy!


Sonunia - potworek szarpakowy życzy powodzenia! :)

Komentarze

  1. Super post :) !.
    Pozdrawiamy:Wiktoria&Suzi&Lili&Karmel :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealny post dla nas, dziękujemy i spróbujemy! Pozdrawiamy G&T

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy warto od samego początku zmieniać zabawki podczas sesji? Tak, żeby właśnie pies nie przyzwyczaił się do jednego pluszaka/piłki, tylko żeby właśnie sama zabawa stawała się coraz fajniejsza, a nie pobudzanie obsesji na punkcie jednej zabawki.

    Ja w domu mam goldenke i kundelka,o ile w pierwszym przypadku muszę popracować nad chcęcią zabawy w różnych miejscach, tak u drugiej psiny problem jest taki, że dopiero po roku zaczyna nieśmiało chwytać pluszaka, ale jest tak wrażliwa, że nie mogę jej nawet za bardzo nagradzać słownie, bo się wygasza i nie ma mowy o zabawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Sonią pracowałam od początku na wymianie zabawek (najpierw dwie takie same i zmienianie na hasło next, potem dwie różne zabawki), ale nie było to w sumie konieczne i tak aort robię inną metodą. Kermit nie ma zrobionej wymiany i nie czuję na tazie takiej potrzeby. Warto od początku pracować na różnych zabawkach, ale lepiej jedna na jeden trening, a klejnego dnia nowa. Na j e dnej sesji z początkującym psem może być nam ciężko bawić się dwoma różnymi, bo pies prawdopodobnie będzie faworyzował jedną, a drugą będzie ignorował. Podobnie jak pp zy przechodzeniu z jedzenia na zabawę. Warto wprowadzić później, ale na początek to będzie za dużo.

      Usuń
  4. Zdecydowanie przydatny post i super zrobiony klip!

    OdpowiedzUsuń
  5. Post idealny dla nas! Gdzieś, na jakimś forum przeczytałam, że jeżeli schowamy psu zabawkę w najlepszym momencie, to później na dworze będzie za nią szalał, jednak widzę, że to mit. Bardzo mi się podoba filmik, wszystko przejrzyste i zrozumiałe, będziemy stosować się do Twoich rad i mam nadzieję, że uda się! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taka stara metoda, dawniej sama w nią wierzyłam, ale na pewnym seminarium zostałam uświadomiona że wcale to nie jest dobre.

      Usuń
  6. W sumie, jesteś pierwszą osobą(radziłam się wielu w kwestii zabawkowego psa, która napisała, że zabieranie zabawki psu w najlepszym momencie nie jest wcale taki dobre, i dzięki Tobie sobie uświadomiłam, że na mojego psa to nie działa! Zaczniemy od nowa, jak kupię dobre dla niej zabawki i już z Twoimi radami, oby się nam w końcu udało, jak to mówią do trzech razy sztuka!
    Jakie konkretnie zabawki polecasz na początek? Czy szarpak z owcy od Rauki będzię okej? Zauważyłam, że mój pies niezbyt lubi piłeczki(oprócz szeleszczącej na nóżkach od JW)ale za to pluszaki, ale zwykłe dziecięce nie przetrwają dłużej niż kilka dni :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Sonią właściwą pracę nad motywacją zaczęłam na futerkach z amortyzatorami DogStyle, do tej pory to ulubione zabawki :). Myślę że owca rauki z amortyzatorem będzie super na początek. Mi się marzy Ormaa, już widzę szał Sonuni :), to zabawka w jej stylu.

      Usuń
    2. Jeśli mogę się wtrącić ;) futerka są bardzo fajne bo pachną ale np moja suka nie za bardzo wiedziała jak się czymś takim szarpać a była już nakręcona na miękkie zabawki. Te futrzane są dość duże, może dlatego? I czasami futerko zostaje w paszczy ;) w każdym razie od siebie poleciłabym zwykły, miękki, polarowy szarpak. Może z jakimiś frędzelkami :)

      Usuń
  7. Super, coś dla nas! :)

    Mam pytanko,
    jakie konkretnie to zabawki, znajdujące się na 3. zdjęciu? Mam na myśli pluszową kostkę i dwa zwierzaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwierzaki kupione w Tesco, a kostka z Biedronki ;).

      Usuń
  8. O ile u Tytanii budowanie motywacji zabawkowej to tradycyjne never ending stoooory, o tyle u Gambita udało mi się przewalczyć kwestię względnie szybko. Ze szczeniaka, który zamiast mózgu ma żołądek zmienił się w młodzieńca, u którego mityczny balans w nagradzaniu wydaje się... nie być taki znowu mityczny. W jego przypadku wyglądało to jednak nieco inaczej. Na pewno bardzo, bardzo pomogły mi niesamowicie atrakcyjne zabawki z Rauki - śmierdzące owce na amortyzatorkach zdecydowanie budziły zainteresowanie. Zaczynałam jednak od wymiany zabawek, a dopiero, kiedy pies chętnie zmieniał zabawkę na sygnał zaczęłam dawać mu wygrywać i stopniowo robić podawanie do ręki (tu wciąż pracujemy). W kryzysowych sytuacjach gdy pies trafił zainteresowanie zabawką w najmniej korzystnym dla mnie momencie robiłam dziki show, bawiąc się sama, a gdy pies wykazał zainteresowanie - sekunda zabawy i schowanie zabawki. U Gambita taka taktyka świetnie podziałała, ale też nie należy on do super wrażliwych piesków. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas zabawki już nie zdają egzaminu tak jak dwa lata temu. Pies nie jest nimi w ogóle zainteresowany. Dodatkowo często się zdarza że początkowo jest zakręcony na zabawkę, gdy po kilku wygłupach chcę mu ją w końcu rzucić to ten po nią biegnieeee i przebiega dalej zostawiając ją tam gdzie się sama zatrzymała. Nie wiem czy robi mnie wtedy w konia, bo zazwyczaj zawsze po nią biegł i przybiegał z powrotem chcąc się jeszcze tarmosić. Dodatkowo stracił zainteresowanie zabawkami gumowymi, a kiedyś to było mega, super! Będziemy musieli polować na jakieś miękkie, może coś się wykombinuje z mopem albo z futerkiem. Może to nam pomoże :)
    Biscuit Life

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mieliście jakiś incydent który sprawił że Fado się zniechęcił do zabawy, coś co było bardzo nieprzyjemnego i zapamiętał to, a ty nie zwróciłaś uwagi. Ja tak miałam z Sonią i dyskami. Na początku nie wiedziałam o co chodziło, bawiła się nimi, było wszystko fajnie, a nagle się okazało że nie ma ochoty się nimi bawić, a doszło do tego że uciekała ode mnie widząc że mam frisbee w ręce. Okazało się że to przez ten moment kiedy rzuciłam jej bardzo twardy dysk, a ona go niezręcznie chwyciła. Ja się specjalnie nie przejęłam, ale ona tak.

      Usuń
  10. interesujący wpis, myślę że pomoże jeszcze wielu osobom, które będą miały podobny problem jak Ty i Sonia :).
    Sama nigdy nie miałam problemu z motywacją na zabawki, bo Fiona bardzo chętnie na nie pracowała, chociaż dość nie kompetentnie. Mimo wszystko ostatnio sama zaczęłam nad tym pracować i zaczynamy tworzyć coraz lepszą drużyną z zabawkami :D.

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak jak ktoś wyżej pisał-pierwszy raz słyszę, żeby nie kończyć zabawy zabraniem zabawki. Na szczęście mój pies zna słowo "koniec", bo zawsze tak mówię po ćwiczeniach :)
    Majk ogólnie uwielbia się bawić. W domu cały czas nosi w pysku zabawki, zawsze jest chętny za zabawy. Nawet gdy śpi, a usłyszy np odbicie piłki, zrywa się i już jest gotów. To ułatwia nam sprawę, ale czy jest do końca ok?... nie wiem. Największy problem ma poza domem. Gdy łazi sobie przed blokiem/u babci na podwórku spuszczony ze smyczy i może robić co chce, zawsze po jakimś czasie przybiega i szuka kijków, szyszek do zabawy. Okej, jak tylko zacznę się z nim bawić jest super, gonienie rzucanych piłek jest naaaajlepsze, gorzej z szarpaniem, no ale będziemy pracować :)
    Przyznam że: dość często przy naszych zabawach za mocno pociągnęłam i pies miał na 'chama' wyrwaną zabawkę z pysia. Zaczynał wtedy trochę memłać szczęką i oblizywać się, a na dalszą zabawę nie miał ochoty.
    Majk kocha ganiać uciekające przedmioty, więc z tym nie mamy problemu :) Niestety rzaaaadko dawałam mu wygrać, zwykle sam po jakimś czasie puszczał.
    Oglądając Was i czytając posta, uświadomiłam sobie tyle głupich błędów... większość naszych sposobów idzie do naprawy. Mam już mniej więcej ogarnięte w głowie co i jak, więc będziemy działać! ;) Dziękuję za tak motywującego, fajnie napisanego posta, myślę, że bardzo ułatwisz i poprawisz naszą pracę <3
    Pozdrawiamy! http://majkowaa.blogspot.com/
    PS Kiedy seminarium z Adą Jaworską? :D Hihihi :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Super post! Zazdroszczę takiej wiedzy i umiejętnego wykorzystania!
    Z Zu zrobiłam już duże postępy bo w domu bawi się praktycznie wszystkim (tuż po adopcji bała się zabawek), mamy za to problem na spacerach. Na co dzień chodzimy tylko po lesie, a tam niestety jest tak wiele ciekawych zapachów...
    Zu może się czasem pięknie szarpać, a czasem nie zwraca na mnie uwagi :P Za to gdy spuszczam ją na skwerku czy placu w mieście jest prawie idealnie. Nawet niektóre piłki weszły do łask! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajny post, szkoda że nie miałam okazji przeczytać czegoś takiego ponad 2 lata temu. Nie spierdzieliłabym sobie mojego frisbee aż tak bardzo :) Jestem świetnym dowodem na to, że nawet psa z extra chęcią do gonienia i szarpania ale wrażliwego można łatwo zniechęcić. A być może miałybyśmy już swój pierwszy freestyle. Ale dla mnie i tak dużym sukcesem jest to, że czasami się ruda pobawi hero air jak jest nakręcona a to są bardzo twarde dyski. Więc dużo nadrobiłam już.
    Fajny blog, muszę częściej zaglądać :) Dziabongi pozdrawiają :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ok. a jak zabrać zabawkę? Jak psu zostawię to będzie się nad nią pastwił aż ją zniszczy :P A szarpać to tylko możemy się czymś miękkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro masz takiego niszczyciela to pewnie nie masz problemów z motywacją ;). W takim wypadku nie ma się co cackać, możesz po prostu zabrać i schować zabawkę (nie wyrywając tylko najlepiej na wypracowaną wcześniej komendę puść), albo zamień zabawkę na jedzenie, daj kilka smaczków, zrób kilka komend, ponagradzaj psa i powiedz "koniec".

      Usuń
    2. Albo zamień szarpak na inną zabawkę (np. twardą piłkę) i zostaw ją psu. Ja tak robię z Kermitem po treningu frisbee.

      Usuń
    3. No u niego to na pewno da się rozwinąć motywację - ja to wiem, ale mi nie wychodzi. Zabawkę zawsze chce, ale szybko się jemu nudzi - fajniej się ją niszczy. Największy problem mam właśnie z kończeniem. W mieszkaniu: szarpak to najlepiej zniszczyć. Na dworze to sobie chwilę zabawkę ewentualnie ponosi i zostawi (w przypadku piłki ażurowej).
      On ogólnie nawet lubi się bawić, ale mimo wszystko niszczenie zabawki jest ciekawsze.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą

Początek życia ze szczeniakiem