Semi frisbee z Agnieszką Bałabuch i Rafałem Grabowskim


Weekend w super towarzystwie, z latającymi dyskami :). Semi z miłą atmosferą, dawką nowych umiejętności rzutowych, wiedzy o przygotowaniu się do zawodów, tendencjach na zawodach w Polsce i za granicą, a nawet takich sprawach jak umiejętność zbierania dysków na freestylu. Kermitek nawet miły. Już po powrocie do domu czekałam na powtórkę :).




Kermit na wejściach się nie popisał, ale w sumie o to chodziło nie mam do niego pretensji. Chciałam w końcu dostać pomysły na rozwiązanie naszych problemów. Bardzo się rozpraszał (tu biegały pieski! to trzeba obsikać! jestem bez smyczy? to lecę sobie powęszyć!). To wynika z motywacji i braku obycia w takich trudniejszych dla niego sytuacjach. Spoko, przerabiałam to z Sonią, przerabiam ciągle z nim, wiem że to do zrobienia.

Poza tym mamy ciągle problem o którym pisałam kiedyś. Kermit nie lubi dysków i tyle, piłki są fajne, frisbee jest be. Znaczy potrafi się nim szarpać, potrafi zrobić overa, nawet złapać backhanda, ale nie robi tego z radością i zainteresowanie go dyskiem wymaga niezłych cyrków z mojej strony za każdym razem. Chociaż... jest jeden dysk który mu się spodobał - gumowy Planet Dog, jest z podobnego tworzywa do uwielbianych przez Mita planetkowych piłeczek. Plan jest taki: na kilka tygodni schowamy do szafy wszystkie inne zabawki, na spacerki będziemy brać dysk, najpierw planetkowy (który już wywołuje pozytywne emocje po wyjęciu go), potem przejdziemy na aero i w końcu będziemy rzucać normalne xtrasy. Chodzi o to żeby przekonać Kermita że zabawa dyskiem też jest równie fajna, wystarczy że robimy to razem. Mnie nie trzeba przekonywać że na pewno się uda ;).

 

Na żadnym semi nie nauczyłam się tyle o technikach rzutowych. W końcu ktoś mi wyjaśnił air bounce'a, kick'a i poprawił mojego forehanda. I czuję się bogatsza o ciekawe tricki z dyskiem w ręce :), niektórych w ogóle nie znałam, a jestem osobą która uwielbia oglądać freestyle i próbować powtarzać różne rzeczy. 

Usłyszałam od Agnieszki że Kermit ma świetną budowę - tak, wiem to :). I że podobno widać, że mnie bardzo kocha i będzie robił wszystko dla mnie. Baardzo miło jest coś takiego usłyszeć :), nie sądziłam że nasza więź jest już zauważalna. 

Mnie specjalnie motywować nie trzeba, kto mnie zna wie że jestem na prawdę uparta. Naturalnie, nic kosztem mojego kochanego psa. Jeśli okaże się że nic nie przekona Kermita do czerpania radości z frisbee, jeśli jedyną opcją będzie odebranie mu innych rozrywek, robienie tego na zasadzie: bawisz się dyskiem albo lądujesz w klatce - to nie, bo nie o to mi chodzi. Ale ja mam optymistyczną wizję i z nią chcę was zostawić ;). Jeszcze was zaskoczymy. 

Aga i Rafał - liczymy na powtórkę jesienią!
Ola - dziękuję za zdjęcia!


Komentarze

  1. O tak od nich idzie się wiele nauczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No, to jest dobre sprawozdanie z seminarium!
    Ja właśnie próbowałam coś zrobić z frisbee, ale okazało się, że mój pies ZNOWU ma mnie pod ogonem, co oznacza że ZNOWU coś zepsułam, moja behawiorystka ZNOWU nie odbiera i ogólnie popadam ZNOWU w depresję...
    Ale zazdroszczę możliwości popracowania z kimś, kto się na frisbee zna!

    OdpowiedzUsuń
  3. To się nazywa sprawozdanie!
    Niko też ma problem (a właściwie to niechęć) w stosunku do dysków. Jedyne zabawki, które lubi to piszczące piłki i pluszaki. Reszta jest ble.
    Powodzenia w dalszym frizbowaniu! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą