Nadrabianie braków i drugie podejście


Emocje w treningu, przejścia między ćwiczeniami, competition trening, więcej nowych miejsc, wejścia na ring, trudne dla Soni podłoża, czasem wysoka czy mokra trawa, rozsypana karma, zapachy, cała otoczka... na tym polegają nasze treningi od dwóch tygodni.

Już w tą sobotę nasze drugie podejście do jedyneczki, ruszamy na zawody obi do Warszawy. Ostatnie tygodnie treningów postanowiłam poświęcić na samą otoczkę ćwiczeń, a ćwiczenia jako takie zeszły na dalszy plan, były tylko materiałem do przeprowadzania treningu. Wiem że przy Soni to za mało czasu żeby jeszcze poprawić szczegóły, więc je po prostu olałam. Tak, Sonia krzywo się dostawia z aportem, czasem mało pewnie go podbiera i wraca z nim wolno, miewa zawieszki pry zmianach pozycji, nadal nie zawsze widzi kwadrat, nie zawsze do niego trafia, myli komendy przy zatrzymaniu w nim, i często nie kładzie łokci przy waruj w kwadracie. Nie ważne, wolę mieć psa który będzie w ogóle skupiony i myślący podczas startu, ale szczegóły mogą się posypać, niż taką Sonię jak w Mińsku. Wolę zero za to że schrzani się znaczący szczegół, niż za to że pies jest całkiem wyłączony. Sezon się kończy, będziemy mieli dłuższą przerwę przed kolejnym startem, więc sobie jeszcze wszystko podszlifujemy, na razie priorytet jest inny. A mianowicie, to aby So była pobudzona, chętna do pracy i wpatrzona we mnie od samego wejścia na ring. Żeby nie robiło na niej wrażenia nowe miejsce, rozpraszające podłoże, żeby pokusa poniuchania nie wygrywała z chęcią pracy, która jest przecież taka super. Robimy sobie głównie fragmenty przebiegów, często całe ćwiczenia, czasem przerwane nagrodami w wybranych trudnych momentach [typu rzut piłki za kwadrat od razu po tym jak do niego wbiegnie, nie kończenie ćwiczenia formalnie; albo przy zmianach pozycji mega nagroda jak tylko zrobi kic po moim odejściu], dużo socjalnych nagród pomiędzy, i w niektórych momentach żarcie czy zabawka. Utrudniam jej sytuację, wybieram jak najwięcej nowych miejsc, czasem idę na trening na łące z nierówną, dosyć wysoką trawą, czasem pod drzewami w leżących liściach. Wchodzimy na miejsce treningu i pilnuję tego, aby od razu mieć Sonię w trybie pracy, skupioną, gotową, wpatrzoną we mnie, która sama oferuje mi kontakt wzrokowy i pozycję przy nodze, bo tego chce. W przejściach między ćwiczeniami chcę oferowanej pozycji przy nodze, i nie chcę tracenia kontaktu ze mną. Dawniej przejścia u nas to było tylko trzymanie się blisko nogi, na dodatkową komendę "noga". Teraz po pierwsze podniosłam kryteria - chcę kontaktu wzrokowego, nie chcę zostawiać Soni szansy na to żeby się rozglądała czy węszyła. Po drugie wycofałam komendę, So ma to robić z własnej inicjatywy.

Nie wiem czy wystarczyło czasu mojej małej czarnej, żeby zauważyć poprawę w warunkach startu... okaże się w sobotę ;). 

Komentarze

  1. My również ponownie trzymamy kciuki (i łapki), a także liczymy, że będzie lepiej, bo obydwie dacie z siebie wszystko, powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam mocno za Was kciuki. Możesz podlinkować jakąś stronę, na której znajdę więcej info o zawodach? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wydarzenie - https://www.facebook.com/events/1541333962862545/ :)

      Usuń
  3. Kciuki będą zaciśnięte! Dacie radę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. My również trzymamy kciuki! :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymamy za was kciuki i życzymy powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluje samozaparcia i trzymam za Was mocno kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia! Mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą