Niewidomy Edi

Znajoma z wolontariatu znalazła błąkającego się, niewidomego psa. Nie chcieliśmy żeby trafił do schroniska, bo tam praktycznie brak nadziei na lepszą przyszłość dla takiego psiaka... Sylwia przetrzymała go u siebie w garażu, nie dogadywał się z jej psem więc było jej ciężko. Szukaliśmy jakiegoś tymczasu. Jest perspektywa że za jakiś czas może pojechać do rodziny która adoptowała od nas kiedyś malutką suczkę, z tej samej interwencji co Mini. Jednak trzeba było coś zrobić z Edim "na już". Stwierdziłam... czemu nie, mogę zabrać go na kilka - kilkanaście dni do siebie.



Akurat teraz mam mniej intensywny okres, od kwietnia mam masę planów na prawie każdy weekend i nie będę w stanie już wziąć żadnego tymczasa. Dlatego stwierdziłam że jeśli chcę pomóc to dobrze będzie teraz sprowadzić do domu jakąś potrzebującą bidę. I akurat trafił się on.



Edi nie jest najmłodszy. Ciężko mi ocenić jego wiek... powiedzmy że mogę dać mu około 5 lat, może ciut więcej.

Jestem zaskoczona jaki super z niego psiak :D. Praktycznie bezproblemowy. Zachowuje czystość w domu, zostawiony sam po prostu śpi, w klatce spędza dużo czasu i w ogóle nie protestuje. Przez pierwsze dni bardzo bał się chodzić po domu. Bał się śliskiej podłogi, bał się zrobić krok, a jak już decydował się poruszać to bardzo powoli i cały czas przy ścianie. W stosunku do psów jestem osobą stanowczą i nie cackam się. Normalnie, przy psach lękliwych, których strach jest irracjonalny [często bywają takie bojuchy w schronisku, zamknięte w sobie, które boją się w ogóle wyjść z boksu, a na spacerach leżą przyklejone do ziemi] działam stawiając takiego psa na siłę w sytuacji która go stresuje, zmuszając do zrobienia kroku na przód i uspokojenia się w tej sytuacji. Tutaj Edi był dla mnie sprawdzianem cierpliwości, nie mogłam działaś na siłę bo jego strach nie był irracjonalny, on nic nie widzi i ma powód dla którego się boi. Podejrzewam że nigdy dotąd nie mieszkał w domu. Momentalnie ożywiał się po wyjściu na dwór, ciągną na smyczy, węszył wszędzie, poruszał się praktycznie jak normalny pies. Żyje w świecie zapachów i dźwięków i radzi sobie świetnie.


Zero w nim agresji, spina się pod niespodziewanym dotykiem, co jest zrozumiałe, ale nigdy nie było sytuacji żeby zareagował do człowieka agresywnie.

Drugiego dnia jego pobytu u mnie nagrałam filmik, żeby pokazać jak się zachowuje - https://www.youtube.com/watch?v=gvVBsKVcpdM

Po kilku dniach Edi otworzył się. Jest super psem :). Zaczął cieszyć się bardzo do ludzi. Skacze po mnie, przytula się, lubi być głaskany, ekscytuje się kiedy słyszy że wchodzę do pokoju.

Nie boi się jeździć samochodem. Ufa ludziom, wchodzi tam gdzie go prowadzę. W niektórych sytuacjach przenoszę go na rękach i bez protestów pozwala sobie na to.

Jest większy od Soni, ale mniejszy od Kermita. Waży może jakieś 15 kg. Śliczna czekoladka z puszkową sierścią :). Myślę że to super pies dla jakiejś spokojnej, samotnej osoby.
W najbliższym czasie pojedziemy z nim do okulisty i dowiemy się jak to jest z jego oczkami. Czy nie widzi w ogóle, czy jednak widzi jakieś światło albo kształty.
Mam nadzieję że jego przyszłość ułoży się dobrze, zasługuje na to :).



Komentarze

  1. Nawet nie widać, że jest niewidomy, świetnie sobie radzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny psiak! Oby jak najszybciej znalazł domek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale śliczna perełka z niego, niech znajdzie fajny i odpowiedzialny domek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przydałaby mu się wizyta u groomera, wtedy byłby bardzo przystojny. Teraz wygląda... jak nieoszlifowany diament ;)
    Ma zadatki na modela.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą