I MEGA Obedience RAUKI Cup


Nasze pierwsze nieoficjalne zawody obedience. Kiedyś nie byłam przekonana do treningowych, czy chce mi się chce jechać daleko, wydawać kasę na startowe i dojazd itd... Teraz już wiem że do Rzeszowa na Rauki WARTO! Super zawody, ze świetną organizacją, atmosferą i nagrodami. Do tego jeszcze towarzystwo licznej grupy znajomych obikowców z okolic Lublina - super dzień :). 
Sonunia startowała w jedynce, Everek pojechał socjalizować się. 

Rano wyruszyliśmy z Lublina pociągiem. Ja z dwoma psami i razem z nami Marta z Twinem [borderek w sam raz w wieku Everka]. Sonia podróżuje dużo i jest bezproblemowa, Ever mnie totalnie zaskoczył! Pierwszy raz w pociągu, pierwszy raz na dworcu w tłumie - zero problemów! Niczego się nie bał, ani przepychania się przez tłum, schodów, ruchu na peronie, wsiadania do pociągu, trzaskających głośno drzwi, przechodzących obok ludzi, całej obcej sytuacji jaką była jazda pociągiem. A wszystko to było dla niego obce, przypominam że burek ze wsi. W pociągu Sonia jechała w klatce, obydwa szczeniaczki u nas pod nogami, po prostu sobie przeleżały całą drogę. 



Na miejscu też bardzo grzeczny szczeniaczek! Siedział z nami z publicznością i po prostu sobie leżał, kilka razy skupił się żeby porobić coś za smaczki, zostawał sam w klatce w samochodzie z innymi psami dookoła, i sam z obcą dla niego osobą [dzięki Bartek za pomoc z młodym!]. Jestem baaardzo zadowolona z tego jak kotlecik radzi sobie w takich sytuacjach, wydawałoby się trudnych dla niejednego psa, tym bardziej nieogarniętego dzieciaczka. Bardzo podoba mi się jego umiejętność odpoczywania i wyciszania się w każdych warunkach [tak... poza domem, gdzie wycisza się tylko w klatce, bo inaczej roznosi wszystko ;)].





Start z Sonią! To zawody treningowe, idea ich jest taka, żeby ułatwiać psu zadania, wynieść coś na przyszłość, modyfikować ćwiczenia, nagradzać gdy pies tego potrzebuje. Postanowiłam zrobić wszystko żeby utrzymać jak najlepsze emocje Soni, żeby była zadowolona podczas startu i żeby jej się podobało. I wzmacniać przejścia miedzy ćwiczeniami, które teraz na topie w moim planie treningowym. Wyszło nienajgorzej :) same ćwiczenia gorzej ale kto by się tym przejmował. 

KWADRAT    0 p 
Tak! Tak! Pobiegła do kwadratu! Widziała gdzie i wybiegła na pierwszą komendę :). Jaki progres! Wyszło to co wykminiłam ostatnio - oddalenie się ode mnie w warunkach zawodów jest dla niej stresujące. Obiegła pachołek, nigdy na treningach nie przychodzi jej to do głowy, drugi raz już podczas przebiegu. Potem usiadła, drapała się. Myślę że to właśnie wynik tego, że to ćwiczenie ją stresuje. Ale ja tylko się zaśmiałam :). Jestem dosyć dumna z siebie podczas tego startu, po tym pierwszym zawalonym [ale kreatywnie!] ćwiczeniu, byłam już do końca uśmiechnięta. 

PACHOŁ     8,5 p
Ja tam nie mam zastrzeżeń, fakt że mogła być szybsza i pewniejsza, ale na tyle mi wystarcza tak na prawdę u Soni. Poprawiło się dostawianie nad którym ostatnio dużo pracowałam! 

ZMIANY       6,5 p
Powtarzałam komendę na waruj przy nodze. Robiłam ostatnio na treningu dużo utrudnień w zmianach, zwiększałam bardzo odległość, dodawałam rozproszenia itd., bo ciągle zawalałyśmy to ćwiczenie na zawodach. Widzę że dużo udało się naprawić. Zrobiła wszystkie zmiany! I szczekała :D. Tak, cieszę się że mój pies szczekał podczas startu! Ona szczeka wtedy kiedy jej się podoba, przy zmianach pozycji na treningach robi to często, fakt że zrobiła to na zawodach znaczy że poczuła się pewnie. Tak, podejście do obi z Sonunią jest specyficzne ;). 

PRZESZKODA     10 p
Znów ładnie się dostawiła! Baaaardzo dużo dostawiania wałkowałam ostatnio i będę wałkować dalej bo wcześniej było mocno popsute.

PRZYWOŁANIE      8 p
Powtarzałam komendę do waruj przy nodze. I tu widać problem początków ćwiczeń, ona nie słucha co mówię, rozprasza ją komisarz i inne takie... komenda wydana z zaskoczenia gdzieś tam przepada i widzę Sonię która spojrzała nagle na mnie z myślą "co? coo mówiłaś mamo?"

WARUJ W MARSZU    0 p
Pozycje z marszu zeszły w naszych ostatnich treningach na dalszy plan, bo były inne priorytety. I proszę bardzo... kiedyś mocne ćwiczenie, teraz So zawala, bo nie reaguje na kilka razy powtórzoną komendę. Ale w praktyce to nieduży problem i łatwy do naprawienia. Trzeba jej teraz tylko przypomnieć o co chodziło w tych pozycjach.

STÓJ Z MARSZU     7,5 p
Tu ten sam problem, musiałam powtórzyć komendę. Tylko raz stąd nie zero.

APORT    0 p
Pierwsze nasze zero za aport. Ćwiczenie które Sonia lubi, robi zawsze, może i niedokładnie ale zawsze chętnie i w miarę poprawnie. Tutak zawalone po całości przeze mnie. Rzucam jej zawsze daleko, bo ona lubi i wtedy jest szybsza. Tutaj nie przewidziałam tego co się stało, koziołek wylądował w dość wysokiej trawie, obok znacznika. Nie miała szansy go zobaczyć. 

CHODZENIE    5,5 p
Nienajgorzej jak na nią. Chodziła? Chodziła! Kiedyś może te szczegóły jej naprawię.

ZOSTAWANIE     10 p

WRAŻENIE OGÓLNE   8 p






Wszystkie przejścia między ćwiczeniami bardzo ładne! Nie węszyła w ogóle i nie rozpraszała się. Tak samo ładnie czekała w leżeniu, podczas omawiania startu na koniec.





Jak już miałyśmy starty z głowy, w oczekiwaniu na zakończenie wybrałyśmy się na spacer z lubelską ekipą :).







 Z zawodów wracaliśmy już samochodem. 4 osoby i 8 psów :). Moje wymęczone pieseczki nawet wytrzymały razem w klatce, znaczy Everek nie ma z tym problemów, ale powiedzcie Soni że musi tak dzielić się swoją przestrzenią osobistą... musiałam ją wcześniej zmęczyć, żeby po prostu nie miała już energii na protestowanie.


Rauki w Rzeszowie będę wspominać długo jako świetne zawody! I jestem praktycznie pewna, że wrócimy na drugą edycję! Dziękuję za super zawody organizatorom, i za super towarzystwo wszystkim którzy je tworzyli :). Za takie bogate pakiety startowe i za tyle pięknych zdjęć! Właśnie, autorzy zdjęć - Bartek Cisek i fotografiazwierząt.pl, foty są cudne! 



Komentarze

  1. Foty i post super! Ale noo dziecku się nie da wydrapać noo :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurczę, muszę przyznać, że dla mnie trochę szokujące jest przeczytać, że jeszcze nigdy nie byłaś na zawodach treningowych i szkoda Ci było wydawać na nie kasę - fajnie, że przekonałaś się do tej formy treningu, bo moim zdaniem jest ona naprawdę rewelacyjna. Szczególnie dla psów, które na zawodach się spinają lub frustrują długą pracą bez nagrody albo po 2 ćwiczeniu siada im koncentracja. To świetny sposób, żeby pokazać psu, że cała ta otoczka - wyjazd, klatka, spacer na smyczy, wejście na ring, sam start, etc.) to nie jest nic strasznego, a w czasie przebiegu warto dawać z siebie 110%, bo pańcia może zaskoczyć jakąś super nagrodą. :) Ja bardzo żałuję, że Rauki Cup nie był przewidziany na inny termin i akurat nałożył mi się z obi majówką w NNL, bo z przyjemnością wystartowałabym sobie teraz treninowo. I przyznam, że wolę zapłacić za uczestnictwo w tego rodzaju evencie, niż sama mierzyć się z organizacją competition trainingu, który będzie wyglądał faktycznie tak, jak oficjalne zawody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja uważałam dotąd że sama mogę sobie zrobić competition training w obcym miejscu, albo umówić się ze znajomymi i na jedno wyjdzie. Stąd mój brak przekonania do nieoficjalnych.

      Usuń
  3. Zdjęcie z częścią psów siedząca i pędzącą bardzo fajne! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą