Presja

Przekonałam się ostatnio jak wiele złego może ona zdziałać. Szczególnie przy tak wrażliwym psie jak Sonia.
Jeszcze niedawno pracowało nam się z sunią świetnie. Najlepszy okres Sonia miała w zimie, konkretniej był to styczeń-luty. Wiecznie nakręcona na zabawki, sztuczki, smakołyki, robienie czegoś. Na spacerach ciągle trzymała się blisko mnie i prosiła o to żebym rzuciła piłeczkę czy dała jej smaczka. W każdą sztuczkę wkładała mnóstwo radości, energii i entuzjazmu.
Kiedy śnieg stopniał i zrobiło się cieplej zaczęłyśmy spacerować dłużej i częściej, wyjęłam dyski, zaczynałam robić z nią agility i więcej obi. Wszystko nagle się posypało. Przestałam być dla Soni super. Zaczęło ją bardziej interesować węszenie, kopanie, bieganie po krzakach. Nie chciała nic robić, nie chciała biegać za ukochaną piłcią, sztuczki szybko ją nudziły. Pojawiło się pytanie: dlaczego?
Czy to dlatego, że ją przeforsowała, czy wymagałam zbyt wiele? Przecież chciałam robić to samo co jeszcze w zimie. Czy nagle coś zaczęło ją rozpraszać? W końcu doszłam do wniosku, że podświadomie nakładam na nią presję. W zimie nic nie planowałam. Wszystko robiłyśmy spontanicznie, dla zabawy. Teraz zaczęłam więcej planować, układałam sobie plan tego co będziemy ćwiczyć, co musimy zrobić w nowym sezonie... i w ten sposób popsułam wszystko. Sonia się zgasiła. Już nie była dawnym super psem.
To samo było z agility. W lecie to uwielbiała. Jednak wtedy wyglądało to tak, że raz na kilka dni poszłyśmy sobie na podwórko, poskakałyśmy przez hopki i na tym się kończyło. W zimie nie ćwiczyłyśmy, bo źle nam się biegało po śniegu. Teraz zaczęłam sobie ustalać co musimy przećwiczyć. Wychodząc na podwórko nie myślałam już: "A może by tak pójść poskakać na agi?", ale: "Musimy poćwiczyć slalom, bo Sonia myli stronę z której powinna wchodzić... Musimy poćwiczyć wysyłanie do przeszkód... Musimy przyśpieszyć..." I to zaowocowało tym, że Sonia zaczęła nienawidzić przeszkody. Od razu jak szłyśmy w to miejsce gdzie stoi nasz torek, ona uciekała i zaczynała gdzieś węszyć.
Z początku się załamałam, ale teraz doszłam do wniosku, że muszę wyluzować, nie robić nic na siłę, nie próbować psinki do niczego zachęcać, ale tylko te rzeczy które lubi (vaulty, skakanie, wszystkie sztuczki związane z wskakiwaniem na mnie, proste kółeczka...) i tylko wtedy kiedy Sonia sama prosi mnie o to żeby coś porobić, na spacerach po prostu pozwolić jej biegać. Koniec z planami i wymaganiami, po prostu będziemy się bawić i wszystko robić spontanicznie.

A na koniec jeszcze przyjemny akcent. Pochwalimy się, że zamówiłam norwegi z AcrivDog i czekamy na przesyłkę :). Wkrótce możecie się spodziewać notki poświęconej szelkom.
PS. Tylko strasznie się boję, że źle psinkę zmierzyłam i szele będą źle dopasowane... :/

Komentarze

  1. Jednym słowem w Soni obudził się "buntownik" każdy pies ma taki okres, że "olewa" nas i nie chce się mu nic robić. U mojej Funny jeszcze tego okresu nie było, a ma już 3 lata. Mam nadzieję, że nie będzie :P
    Ja zawsze tez tak "planowałam" co będziemy robić, nad czym musimy popracować. Nie dawało to żadnych buntów, ani zniechęceń. Może Soni coś dolega ? Albo tak jak pisałaś, za dużo od niej wymagasz nakładasz na nią zbyt wielką presje. Musicie bawić się co dzień tak jakbyście miały świadomość , ze jutro będzie koniec świata, a wiec dziś musicie wybawić się jak nigdy dotąd ;)
    Szelki będą na pewno dobre :) A nawet jeżeli nie to możesz je odesłać z powrotem ? Bądź dobrej myśli :D
    Pozdrawiam Martyna i Funny ( czyt. Fany )
    zapraszam do mnie : zyciezmoimpsem.blogpsot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Sonia ma już 4 lata. Nic na pewno jej nie dolega. W domu chce ćwiczyć sztuczki i bawić się, nie skupia się tylko na mnie na dworze. Nie wpadłabym na to, że wszystko przez presję którą na nią nakładam gdyby nie to, że czytałam o podobnych przypadkach u innych psiarzy.
      Mam nadzieję, że szelki będą dobre. Raczej nie będę mogła ich odesłać, najwyżej je komuś odsprzedam.

      Usuń
  2. Człowiek uczy się na błędach. Myslę, że doszłaś do bardzo cennego i słusznego wniosku. Zula nie miała takich problemów jak Twoja Sonia, bo nigdy nie wymagałam od niej więcej niż od samej siebie. Agility, frisbee, obedience... To dla nas tylko zabawa. Kiedy akurat z nią trenuje, ale czuję że ten dzień nie nalezy do nas, odpuszczam. Zamiast slalomu między nogami, pobawimy się trochę starą skarpetką bądź po prostu usiądziemy (kiedy jest ciepło) na tarasie, tkwiąc w przyjemnej ciszy... Sporty są świetnym pomysłem, w tych dla ludzi jest jednak naprawdę prawdziwy wyścig po zwyciestwo. Mam nadzieję, że ten problem ominie sporty kynologiczne. W końcu psa nie da się zatankować ani wymienić mu kół, żeby lepiej się sprawdził jako maszynka po złoty medal..

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdy czasem ma czegoś dosyć,niewykluczone,że i Sonia potrzebuje chwili wytchnienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy z nas popełnia błędy, ale możemy je naprawiać. ;)
    Sądzę, że i ty sobie poradzisz z Sonią i będzie wszystko tak jak dawniej.! ;)
    Powodzenia.! :))
    W wolnej chwili zapraszamy do nas... :)

    Pozdrawiamy.! ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ważne jest nie to, że przez przypadek doprowadziłaś do takiego stanu rzeczy, ale że sobie to uświadomiłaś i teraz będzie tylko lepiej, zobaczyć. Sonia znowu będzie spragniona kontaktu z Tobą, i znów będzie się domagała pewnych zabaw:)
    Pozdrawiam

    http://zagubionawariatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim skromnym zdaniem coś mogła zdziałać zmiana pogody. Jak śnieg Wam stopniał to i pojawiły się nowe zapaszki, norki, które dotychczas leżały w zapomnieniu przysypane śniegiem. Moja Flopa też tak zawsze ma. Na początku spaceru najpierw pozwalam jej się jak ja to określam wynudzić. Czyli naniuchać, poobgryzać patyczki. Aż w pewnej chwili podchodzi do mnie, puka mnie noskiem w nogę i patrzy na mnie wymownie dając mi wyraźnie do zrozumienia, że się nudzi. Wtedy dopiero zabieramy się do spraw ,,poważniejszych" chociażby frisbee. Ale to tylko czyste domniemania. Nie sądzę, żebyś przeforsowała Sonię, wszak jak sama napisałaś to bardzo aktywny psiak. Domysłów może być wiele, ale... jedno jest pewne - przejdzie jej ten stan, prędzej czy później. :3
    Pozdrawiamy serdecznie,
    E&F.

    OdpowiedzUsuń
  7. Najważniejsze, że zauważyłaś, w czym może tkwić problem. Z pewnością to tylko chwilowy "dołek szkoleniowy". Nadejście wiosny to wielka sprawa, więc przez jakiś czas zapaszki mogą byś dużo ciekawsze, niż zabawki i aktywności, które ma na wyciągnięcie łapy.

    Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu Soni do formy :-).
    waruj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, presja wiele popsuła także w mojej współpracy z Luną, choć jest dość mocna psychicznie. Powiem jednak szczerze, że po naszym największym kryzysie szkoleniowym przyszło jakby ,,oczyszczenie" i od tego czasu nie dość, że stanęłyśmy na nogi, to dogadujemy się wręcz lepiej niż wcześniej ;) Do tej pory miałam problemy z zapanowywaniem nad frustracją gdy coś nie wychodziło, teraz zawsze trzymam nerwy na wodzy ;)
    Trzymam za Was kciuki! Na pewno będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Presja to coś więcej niż tylko " parcie ". Sama o tym coś dobrze wiem - więc pozwól, że się wypowiem: Wymagasz od niej za dużo.
    Z własnego doświadczenia mówię , bo sama przeholowałam zbyt dużo z moją suką . Lepiej nie iść tą drogą. Zrezygnuj z czegoś na koszt drugiego. W razie pytań służę pomocą na PW moge podać nr gg

    OdpowiedzUsuń
  10. Oby było coraz lepiej. Na pewno poradzisz sobie z Sonią i wszystko będzie jak dawniej. Sonia to bardzo mądry i zdolny psiak i myślę,że dla ciebie zrobi wszystko. Dacie radę!!
    Ostatnio przeglądając wasz blog od pierwszego postu do teraz zauważyłam ile razem osiągnęliście. Myślę ,że ta przeszkoda nie stanie wam na drodze i dalej będziecie w formie. Trzymamy za was kciuki!!
    A tak po za tym to bardzo lubię czytać twój blog.Jest taki wciągający i pełen radości z tego co robisz razem z psami. Jeden z moich ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :). Nie sądziłam, że to może się komuś tak podobać.

      Usuń
  11. Czasem tak się zdarza... Przede wszystkim Wasze treningi powinny być zabawą, nie traktuj tego jako jakiegoś wyścigu, w jakim czasie, ile zrobicie.. To nie o to chodzi i widzę, że to rozumiesz, wiec to jest ważne :)
    Nie martw się, Sonia znów będzie chętna do Waszych zabaw, na pewno zobaczyła, że wyluzowałaś. Nie zakładaj ,,Musimy" ale ,,A może by tak.." i rób to na co akurat wtedy obie macie ochotę :)
    Powodzenia:D
    czekam na opis szelek i foty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój Haps również miał taki okres "buntu". Teraz jest lepiej, przyznam się otwarcie, że chyba również wywierałam na nim presję.. Lepiej jest tak spontanicznie, fakt - ale czasem również dobrze jest coś zaplanować - byleby nie żyć ciągle w "napiętym" grafiku. Liczy się zabawa! :)

    Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój Odi miał tak samo, na szczęście sam się "opanował" i znów wrócił do swojego dawnego bycia "suri". Mam nadzieję, że i tak stanie się z Sonią. Pozdrawiamy i czekamy na kolejną notkę ;).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą

Początek życia ze szczeniakiem