Czyżby moje marzenia się spełniły?


"O każdym naszym psie sportowym powinniśmy myśleć jako o Psie Naszego Życia - 
- tylko wtedy w pełni wykorzystamy jego potencjał..."

Ritta i Pekka Jantunen-Korri
(hodowla Tending)


Pies Naszego Życia - podobno każdy właściciel i miłośnik psów trafia w swoim życiu na takiego czworonoga, z którym łączy nas niesamowita więź, z którym wspaniale się rozumiemy, zgrywamy, z którym osiągamy najwięcej...
Do tej pory za psa mojego dotychczasowego życia uważałam Sonię. Jakiś pół roku temu doszłam do wniosku, że pracując z nią, ucząc ją czegoś, potrafię się z nią świetnie rozumieć, potrafię odczytać jej emocje, wiem czy trening sprawia jej przyjemność czy robi to dlatego że ja tego chcę, wiem jak ją zachęcić do zrobienia jakiegoś ćwiczenia, do zabawy, jak ją wyciszyć albo zbudować motywację i przewidywałam, że to z nią uda mi się osiągnąć bardzo dużo. Robiąc wtedy coś z Kermitem czy kiedyś ze Skwarkiem nie czułam tego, nie dopasowywaliśmy się tak bardzo i równocześnie nie potrafiłam z nimi dojść na taki poziom w posłuszeństwie czy sportach jak z moją czarną Dzidzią. Nie zależało mi tak bardzo na pracy z Kermitem, na pchaniu się naprzód i naprzód, bo byłam nastawiona raczej na: ...i tak nie wystartuję z nim nigdy w zawodach, więc robimy wszystko dla zabawy, samej przyjemności z treningów i możliwości normalnego funkcjonowania w codziennym życiu. Kiedy jednak zrobił on znaczące postępy w wielu dziedzinach, moje podejście uległo zmianie. Zaczęłam się bardziej angażować w treningi obedience z nim, podchodzić do tego poważniej, zwracałam większą uwagę na szczegóły, planowałam naszą pracę i nagle wszystko zaczęło wyglądać inaczej. Kermit na każdym kroku pokazywał coraz więcej swojego geniuszu, swoją przewagę nad Sonią w wielu dziedzinach, w chęci do zabawy, szybkości uczenia się, inteligencji, możliwościach fizycznych. Zaskakiwał mnie na treningach i wtedy pojawiła się w mojej głowie myśl: Kermit jako mój psi ideał.

Kiedyś tu chyba pisałam o moim wzorze idealnego psa. Fizycznie: lekka budowa, duży, ale nie za duży, krótka sierść, naturalna zwinność, skoczność, żeby różne ewolucje nie sprawiały mu problemów, dobra kondycja. Psychicznie: pewny siebie, dość twardy, nie przejmujący się porażkami, potrafiący skupić się w każdym miejscu, łatwo ignorujący otoczenie, nie strachliwy, chętny do kontaktu z człowiekiem, zmotywowany do pracy, lubiący zabawę zabawkami, lubiący inne psy i ludzi. Dopiero teraz się zorientowałam, że tak na prawdę większość tych cech ma Kermit, a pozostałe (skupienie, ignorowanie otoczenia, reakcja na obce psy i ludzi) to już jego zachowanie a nie osobowość i jest ono wypadkową tego co w życiu przeszedł (sama nie wiem tak na prawdę co) i moich błędów szkoleniowych. Te sprawy wymagają już mojej pracy i nie są wcale trudne do zrobienia jeśli wybiorę odpowiednią metodę i poświęcę na to czas.

Od jakiegoś czasu czuję że nasza więź się wzmocniła, że o wiele lepiej się ze sobą rozumiemy, na treningu z Kermitem czuję się tak samo pewnie jak na treningu z Sonią. Etap kiedy uczyliśmy się siebie nawzajem chyba został zamknięty i wkraczamy na coraz prostszą drogę współpracy :).


Tak wiem, że się powtarzam, ale jestem tak bardzo zadowolona z Kermita i bardzo zdziwiona, że trafiłam na tak wspaniałego psa. Teraz grzechem byłoby nie wykorzystać tego potencjału.
Dostajemy nie takiego psa jakiego chcemy, ale jakiego potrzebujemy. Widać ktoś tam na Górze zdecydował że potrzebuję nie zwykłego towarzysza spacerów i wycieczek rowerowych, ale wymiatacza z ogromnym potencjałem, z którym będę mogła realizować moje marzenia, a przy okazji zdobywać coraz większą wiedzę o szkoleniu i behawiorystyce psów pokonując wszystkie pojawiające się na drodze trudności. Już teraz wiem, że nie potrzebuję kolejnego psa, nie potrzebuję "sportowego" szczeniaka z wspaniałej hodowli. Moje marzenia chyba właśnie się spełniły, a raczej na bieżąco się spełniają - mam dwa Psy Mojego Życia! I życzę każdemu żeby potrafił przedrzeć się przez tą powierzchowną warstwę codziennych problemów i odkrył w swoim psie geniusza :). 

Komentarze

  1. Tutaj dużą rolę odgrywa też człowiek, który potrafi naprowadzić czterołapa na dobrą drogę. Gratuluję wam postępów z Kerym jak i z Sonią, jesteście genialnym teamem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobrze wiem, co myślisz. U mnie to pierwszy pies jest tym, jakiego kompletnie się nie spodziewałam. Chciałam psa i tyle, nie miałam więcej oczekiwań, a dostałam psa o którym myślałam, że będę marzyć za kilka lat jak będę mieć bardziej sprecyzowane plany. Z jednej strony trudnego, ale to tylko pomaga mi zdobyć wiedzę na temat problemów z psami, z drugiej strony z ogromnym potencjałem. Teraz tak myślę, że Emet nie mógłby stać się nagle psem kanapowym, skoro tylko czeka na spacerze na magiczne hasło do ćwiczeń. Jego radość jest dla mnie najważniejsza, pokochałam z nim pracę i on też to pokochał. Oczywiście, każdy mówi że mam się z nim pokazywać na zawodach jeśli już opanujemy pracę przy psach w 100% ale dla mnie nie jest to priorytetem, chociaż sama myśl o takiej możliwości daje mi ogromną motywację :).
    Zawsze jak czytam Twojego bloga, to tak jakbyś wyciągała mi słowa z ust. Myślę, że chłopaki mają wiele ze sobą wspólnego :).
    Powodzenia w dalszej pracy! I mam nadzieję, do zobaczenia na zawodach :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobne odczucia czytając twojego bloga :). Na prawdę Emet i Kermit wydają się być do siebie bardzo podobni.

      Usuń
  3. Świetnie napisane, ja też potrzebowałam trochę czasu, aby odkryć, że mam Psa Mojego Życia. Dlatego najbardziej ubolewam nad faktem, że nie jest mi dane spędzić z nim resztę jego życia. :( Super, że doceniłaś Kermita, życzę wam wielu wspólnych sukcesów! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie napisane. A Góra mam nadzieję będzie czuwać,żeby wasze wspólne lata trwały jeszcze bardzo długo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To miłe, czytać że doceniłaś pracę z Kermitem, życzę Waszej trójce samych sukcesów!
    A ja przyznam, że nie zastanawiam się nad tym, czy mój pies jest "tym jedynym", po prostu staram się mu dawać najwięcej z tego, co teraźniejszość ma do zaoferowania. Czyli podarować najwięcej ile mogę w oparciu o aktualny stan mojej wiedzy i doświadczenia. Korzystać z wszelkich szans które daje nam los i generować, organizować kolejne, w miarę naszych możliwości.
    My się zawsze wzajemnie nakrecamy, na dobre i na złe ;) I zawsze muszę mieć to na uwadze.

    Pozdrawiamy,
    Kasia i Cookie
    piescookie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo miło się czyta coś takiego :) Wiem doskonale, co masz na myśli i całkowicie się ze wszystkim zgadzam. Ja z Białą przeszłam już przez etap załamania ('dlaczego akurat taki pies? Za co?') i aktualnie jesteśmy na etapie 'pies super, ale z mnóstwem błędów wychowawczych'. W każdym razie również idziemy do przodu i wprawdzie nigdy nie zostanie moim "ideałem" (nie tylko musiałabym stać się bardziej chętna do pracy, ale także urosnąć, zmienić sierść i sylwetkę, a to akurat niemożliwe), ale właśnie może zostać "psem życia". Takim który najwięcej nauczył i z którym przełamywało się nie tylko cienkie lody, ale również wielkie lodowce :)

    Pozdrawiamy! :)
    http://psiapasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. aż się na serduszku ciepło zrobiło!:)

    zapraszamy do nas: http://cockercollie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie napisane, zgadzam się z Tobą w 100% :D Powodzenia w dalszej pracy i wspólnym życiu!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze powiedziane, swoje odczucia dokładnie przełożyłaś na słowa. Mam nadzieje, że kiedyś to samo będę mogła powiedzieć o mojej Shushy.
    Pozdrawiamy
    J&Sh
    Shusha Schroniskowy Spaniel

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny post. :)
    Ja też doszłam do wniosku, że Fuks jest psem mojego życia. Nie zamieniłabym go na żadnego innego! :)
    Powodzenia w dalszej pracy z psami, bo jesteś w tym świetna! :D

    Nazwa bloga o Fuksie zmieniła się, więc jeżeli chcesz być na bieżąco z postami zaobserwuj/dodaj do listy czytanych blogów jeszcze raz :) Z góry dziękuję :)

    Martyna&Fuks
    www.fuksthedog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam czytać takie posty, nie dość, że ,,zmuszają'' do myślenia to dają dużego kopa energii i docenienia tego co się ma :) Cieszę się, że coraz lepiej Wam idzie. U nas początki byłby baardzo trudne, ale teraz po 4 latach pracy mogę powiedzieć, że mam psa idealnego, takiego jakiego sobie wymarzyłam :) Niewiele osób zna uczucie kiedy dosłownie wielbi się swojego czworonoga, za to jakim jest i co nam daje. Trzeba przejść przez długą drogę, żeby to zrozumieć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój pies też jest na pewno psem mojego życia, to że mam Harry'ego przez zupełny przypadek jeszcze bardziej utwierdza mnie w myśli, że tak miało być :)
    Pozdrawiam!
    dziennik-mojego-labka.blogspot.

    I jeszcze jedno pytanie... czy zdjęcie w tle na tym blogu nie jest przypadkiem Twoją własnością?
    przygodyramzesa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tło jest ze zdjęć udostępnionych przez google w szablonach bloggera. Nie jest moją własnością.

      Usuń
  13. Twój opis psa idealnego właściwie pokrywa się z moim. Mój musi być jeszcze czarny. Nie wiem dlaczego.
    Kiedy wybierałam mojego psa z pośród setek schroniskowych psiaków, wolontariuszka wskazała nam jeszcze jednego psiaka. Długo się zastanawiałam. Wybrałam Pimpka i nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą

Początek życia ze szczeniakiem