Droga do frisbowego sukcesu


Frisbee niezaprzeczalnie należy do sportów które kocham całą sobą i pewnie nie pierwszy raz o tym mówię ;). Mimo wszystko trochę ostatnio zapomniałam o tym. Zapomniałam że chciałam zrobić z Kermita mojego mistrza frisbeedoga, poświęciłam dużo dla obedience. Nasze treningi z dyskami były rzadkie i byle jakie, potem się jakoś wszystko posypało, na pewno przeze mnie, ale nie znam nadal dokładnej przyczyny. Konkretnie - Kermit przestał lubić zabawę dyskami. Nigdy nie kochał ich tak mocno jak piłeczek czy swojego zielonego futerka, ale pod koniec sierpnia nasze zabawy dyskiem wyglądały okropnie. Bawił się bo się bawił, on już taki jest że do zabawy da się namówić prawie zawsze, ale będzie to robił na "matka, daj mi już spokój, przecież robię co chcesz" (zupełnie inaczej niż Sonia, ona albo będzie się bawić na maxa swoich możliwości, dawać z siebie wszystko, albo zwyczajnie mnie oleje i sobie pójdzie powęszyć). Niby się szarpał, ale tak na prawdę tylko trzymał dysk, a jak ja puszczałam to momentalnie go wypluwał. Niby łapał floaterki, ale nie pobiegł za backhandem czy rollerem, zwyczajnie zawracał i przybiegał do mnie, nie zależało mu. A gdy tego samego dnia wyciągałam piłkę - zupełnie inny pies! Zrobił by dla piłczuni wszystko! Dlaczego? Tak na prawdę nie wiem, ale obstawiam presję, myślę że zabawę piłeczką traktuję zupełnie inaczej niż "trening" frisbee, a nie jestem tego świadoma, że moje zachowanie się tak różni. Bo jak wyciągam dyski to już jest poważny trening, a nie luźna zabawa. Teraz zrobiłam zwrot w innym kierunku. Luzuję Kermitowe obi do ćwiczeń od czasu do czasu, a prym będzie wiodło frisbee, bo chcę spełnić swoje marzenia, bo nie chcę zmarnować ukrytego w moim pieseczku potencjału, bo chcę zwyczajnie, tak po ludzku, mieć to czego pragnę. A jaki jest sposób na to dla osoby która tak ja kocha porządek? Plan treningowy :).



frisbee - droga do sukcesu
czyli wszystkie aspekty które chciałabym mieć zrealizowane dla pełni szczęścia, z uwzględnieniem tego co Kermitowi sprawia największą trudność

1) motywacja
-> Czyli dyski jako te fajne zabawki. Pewnie nie przeskoczą w jego mózgu na wyższą pozycję niż miękkie, sprężyste, skaczące piłki do memlania, ale niezaprzeczalnie mogą awansować kilka stopni w górę ;). Jak chcę to osiągnąć? Luźnymi zabawami z użyciem frisbee, zabieraniem jednego dysku na luźny spacer i bawieniem się nim w nagrodę za proste rzeczy, wkładaniem dużo emocji w taką zabawę.

2) spokój i skupienie
-> Przeciwwaga dla szalonych emocji kiedy Kermit jest pobudzony. Na swoich lepszych teningach, gdy bardzo chciał dorwać ten dysk niejednokrotnie gryzł mnie po rękach, nogach, skakał na mnie, wyrywał mi frisbee czy inną zabawkę, raz mi podarł koszulkę (nowiutką koszulkę :(, zawsze na treningi z psami zmieniam spodnie na jakieś których mi nie szkoda, ale o koszulce nie pomyślałam). Jest to nieprzyjemne, niefajne i niebezpieczne dla niego, w takich sytuacjach gdy on wyskoczy z zaskoczenia po zabawkę, ja ją nagle zabiorę, a on upadnie, najłatwiej o kontuzje. Jak chcę osiągnąć spokój i skupienie podczas zabawy, nie tracąc motywacji? Wymagać od niego jakiejś prostej komendy przed dostaniem zabawki, np. położenia się, a potem obiegu. Czekać z zabawą, aż on będzie na nią ładnie czekał ;).

3) gonienie zabawek
-> Kermit wielką miłością darzy przeciąganie się ze mną zabawką, wtedy się bardzo wkręca. Ale potrafi zawrócić w połowie drogi po rzuconą daleko zabawkę. Frisbee opiera się w dużej mierze na pogoni, bez tego ani rusz, szczególnie że ja kocham konkurencje dystansowe. Jak chcę osiągnąć to żeby pogoń za łupem też go kręciła? Zacznę od robienia tego na piłeczkach, potem rollerkach, sporo będę rzucała zabawek podczas gdy jest on bardzo wkręcony i serio mu zależy.

4) aport
-> Marzę o psie który nie tylko jako tako z tą zabawką przybiega po chwycie, ale też sam chce mi ją oddać, bo zależy mu na dalszej zabawie. Szybki aport bardzo ułatwia sprawę w tossie, no i zwyczajnie łatwiej jest się pobawić z psem, który oddaje rzuconą zabawkę, a nie martwić się co zrobi tym razem, czy łaskawie da się namówić na przybiegnięcie do mnie, czy mi zwieje, albo położy się i będzie memlał.

5) wymiana zabawek
-> Bo są zabawki fajne i fajniejsze, ale zawsze miło się pobawić tym co proponuje pańcia. Zaczniemy od wymiany na dwóch takich samych zabawkach, która czasem wychodzi, a czasem nie, a potem będziemy próbować na różnych. Wiem że powinnam to zrobić dawno temu, ale przez moje lenistwo to zaniedbałam, bo uważałam że są ważniejsze rzeczy do przećwiczenia. Sonia ma piękną wymianę, zamieni futro na liścia, bo ona chce się szarpać nim z pańcią. I dzięki temu mogę się z nią na obecnym etapie bawić wszystkim. Kery mocno faworyzuje piłki, nie lubi polarowych szarpaków, ażurek, a dyski są gdzieś w środku.

6) puszczanie 
-> Znacznie ułatwia sprawę jak pies puszcza na komendę zabawkę.

7) praca na dystans
-> Coś co Kermitowi sprawia problem, za czym nie przepada, woli być blisko mnie. Myślę że na początek może pomóc po prostu wysyłanie do obiegania słupka, nagradzanie zabawką rzucaną daleko itp.

8) wybieganie naprzód
-> Czyli sekwencja: obieg (mnie) - wybiegnięcie kilka kroków do przodu - rzut - chwyt - i jesteśmy wszyscy happy. Kermit umie ładne obiegi, ale przez częste ich wałkowanie w ten sposób, że po obiegu dostawał zabawkę do poszarpania się przy mnie, nie potrafi wybiec ładnie do przodu żebym miała czas na wrzucenie dysku, a on na jego dogonienie. Czyli chcę żeby po obiegu spodziewał się zabawki z przodu. Zacznę od wałkowania tego na piłkach i innych zabawkach, a potem na rollerkach, żeby nie przejmować się tym że rzut ma być ładny, żeby mógł go złapać.


I temu chcę poświęcić resztę jesieni, zimę, może wiosnę, zobaczymy. Obi Kermit dalej będzie robił, ale mniej intensywnie. Poza tym naturalnie: wspólne bieganie, rower i jak co sezon zimowy praca nad świadomością ciałka i mięśniami, żeby od strony fizycznej nasze frisbee wyglądało przyzwoicie. Nie ustalam sobie konkretnego celu, ale bez wątpienia będę wiedziała kiedy go osiągnę. Życzę sobie powodzenia :).

Komentarze

  1. No, ja też życzę powodzenia! :) Mam nadzieję, że Kermit pokocha dekle. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia ;)
    U nas jest problem tego typu że Kulka za nic nie weźmie czegoś co nie jest pycha do pyszczka(no chyba że coś w stylu konga) i do frisbee totalnie się nie nada. A Arni jest zdecydowanie za ciężki na takie hopsanie i z tego powodu niezbyt się nadaje.
    Kiedyś może przytrafi mi się pies który polubi dyski i zaczniemy z frisbee :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I my życzymy powodzenia! :D Na pewno dacie radę, Kermit będzie jeszcze super frisbeedogiem :D
    cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam takie posty! :D są bardzo inspirujące! ja dopiero co odzyskałam swojego pieseła, po 2 miesiącach rozłąki i bierzemy się na spokojnie za robotę, bo mój mężczyzna trochę "sflaczał" ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia ! U nas Frisbii nie przejdzie, chodź Szasta na aport jest napalona więc kto wie, może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ Ty jesteś dokładna i poukładana, podziwiam :D Ja niby też lubię się zorganizować, ale nie aż tak krok po kroku ;)
    Trzymam kciuki za udaną realizację planów i czekam na Wasze pierwsze frizbowe sukcesy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam odwrotną sytuacje. Pies mega nakręca się na frisbee, ładnie obiega mnie i wybiega po fris do przodu, zmienia dyski, nie ma problemu z przynoszeniem ich do ręki. Poprostu wszystko co potrzeba do pracy na dyskach. Niestety z powodu Zetkowego wieku nie możemy już intensywnie ćwiczyć frisbee, dlatego zaczęliśmy przygodę z obi. Jednak jak tylko chcę zacząć trening pies "wyłącza się", przestaje jarać się na jedzenie, wycofuje się i nie chce pracować. Na prawdę rzadko udaje mi się go zmotywować przez co efekty nie przychodzą szybko. Życzyę powodzenia w zabawie frisbee :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny plan! Pozwól, że Ci go prywatnie ukradnę XD
    Jestem teraz w fazie nakręcania Pimpka na frisbee. On zabawki uwielbia, ale chcę, żeby to frisbee było tą super najukochańszą. Chcę zobaczyć w jego oczach ogniki szaleństwa!

    OdpowiedzUsuń
  9. A u nas za to po długim czasie ćwiczonek na motywację Abi jest mega nakręcona na swoje zabaweczki, ale niestety popsułam przy tym puszczanie na komendę, które kiedyś miałyśmy wypracowane w 90 % ;) Jak to się mówi coś za coś - muszę wymyślić nowe hasło, bo tamto kompletnie spaliłam i zacząć od początku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja trochę odpuściłam Loli, bo wymagałam od niej za dużo. Ona uwielbia frisbee (tak jak ja), ale postanowiłam sobie że najpierw zrobię porządny aport (co idzie nam bardzo mozolnie).
    Powodzenia we frisbee, na pewno Wam się uda! :)

    | www.mundkowaferajna.blogspot.com |

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam kciuki za nawrócenie Kermita. Powodzenia! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Porządek to jest to! Powodzenia, trzymamy za Was kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Powodzenia! Trzymamy kciuki i łapy!!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą

Początek życia ze szczeniakiem