Pokaz podczas finału WOŚP


Pierwszy sukcesik na początek nowego roku. Ja i Sonunia zostałyśmy zaproszone do zrobienia pokazu sztuczek podczas finału WOŚPu w naszym Lubartowie. Chciałam się jak najlepiej do tego przygotować, ale jak wyszło tak wyszło, bo w sumie miałam tydzień na obmyślenie i przećwiczenie wszystkiego. W głowie miałam jako taki układ sztuczek do muzyczki + zamierzałam pokazać kilka dodatkowych sztuczek na luzie, w stylu podawanie przedmiotów, wchodzenie do miseczki, przytulanie misia i elementy obedience (walnęłam jej aport formalny rzucony prosto w widownie, specjalnie, bo chciałam tą sytuację przećwiczyć przed zawodami - zrobiła bez zarzutu).


fot. Radosław Czarnecki, ukradzione z Lubartow24.pl

Sonia spisała się całkiem dobrze :). Była wesoła, wyluzowana, chciała pracować, chętnie dawała się głaskać dzieciakom i wszystkim wolontariuszom Orkiestry w różnych dziwnych przebraniach (super socjalka :) chyba teraz sędzia na obedience nie będzie straszny). Jestem pod wrażeniem że w takich miejscach nie jest wcale spięta, pracuje tak jakby była na swojej łączce na treningu. Wręcz mam wrażenie że jarają ją różne wyjazdy, grupowe treningi, pokazy przed publicznością. Nie wiem czy to już reguła czy tylko kilka ostatnich przypadków.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Adriana Jaworska (@adrianajaworska)

Podczas samego pokazu radziła sobie świetnie :). Jestem bardzo zadowolona, nie zestresowała się, byłą szybka i zmotywowana. Na filmiku nie wygląda to tak kolorowo, ale filmik nie pokazuje jej stanu psychicznego ;) wszelkie niedociągnięcia jej wybaczam, bo pewnie sporo jest z mojej winy, najważniejsze że czuła się dobrze i chciała pracować. Obok przechodziła dziewczyna z psem i Sonia się kilka razy rozproszyła, bo chciała się z nim przywitać (ale za każdym razem się odwołała i włączała z powrotem).
Postanowiłam używać na pokazie smakołyków, tak dla zabezpieczenia się, bo pewnie publiczność nie będzie zniesmaczona jeśli nagrodzę psa podczas pokazu, a ja będę czuła się pewniej, że jednak mam dla So jakiś argument.


Nie mieliśmy dużej widowni, bo pogoda była mało przyjazna. W każdym razie z tego co słyszałam, dziciakom się podobało (i ponoć nie tylko dzieciakom) i jesteśmy już zaproszeni na kolejny rok. 

Takie pokazy to zupełnie inna atmosfera niż treningi czy zawody. Jest głośno, ciasno, zaproszenia bardzo duże. Wspaniałe jest to że mogę już Sonuni zaufać, w każdych warunkach jest gotowa do pracy i skupiona :). A teraz nawet bawi się zabawkami! Na drugiej części pokazu nagradzałam ją szarpakiem za obieganie pachołka! Kocham Cię moja Czarna Księżniczko :).






Komentarze

  1. Sonia świetnie się spisała :) Gratulacje! Zuch z niej dziewczyna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie Wam poszło, jak na tak duże rozproszenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Gratulacje, świetny występ!

    OdpowiedzUsuń
  4. Najbardziej podoba mi sie, że Sonia jest taka zadowolona. Naprawdę fajny występ :). Kiby debiut będzie w środę w szkole przed moją klasą, mam jedynie nadzieję, że nie przestraszy się śliskiej powierzchni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie! WIELKIE GRATULACJE! I brawa oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mega, moja jakby zobaczyła psa to na pewno byłby koniec występu:P Brawa dla WAS!

    OdpowiedzUsuń
  7. Na filmie nie widać zaangażowania i motywacji, o których piszesz - dla mnie, osoby która nie zna Twojego psa na żywo, Sonia wydaje się mocno rozproszona i bardziej niż pracą zainteresowania otoczeniem. Nie mówię o tych momentach, kiedy musiałaś ją od czegoś odwołać, ale o ogólnym wyrażeniu rozkojarzonego pieska. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że to bardzo trudne warunki i w tym kontekście z niecierpliwością czekam na film z Soninego startu w obi - z jednej strony, warunki pewnie będą nieco bardziej sterylne, z drugiej jednak powstaje pytanie o kwestię odłożonej nagrody... Tak, czy siak - powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie że są jeszcze tacy którzy chętnie mówią o własnych spostrzeżeniach, a nie tylko chwalą ;).
      W atmosferze pokazowej moje wymagania do Soni są obniżone. Jest ze mną i wykonuje moje polecenia - dla mnie już jest to powód do radości ;). Gdybyś ją poznała dwa lata temu to byś się załamała, prawie nic nie potrafiła zrobić w jakimkolwiek obcym miejscu gdzie byli ludzie, musiałam ją namawiać do brania smaków, w ogóle do spojrzenia na mnie.
      Tego się boję na zawodach, połączenia odłożonej nagrody z rozproszeniami i moim stresem. Ale nie chcę czekać dłużej, uprawiamy to obi już tak długo, że postanowiłam się odważyć wystartować ;).

      Usuń
    2. Fajnie, że są tacy, którzy traktują takie uwagi życzliwie, a nie jak wyraz złośliwości - ogromnie mi miło,że mój komentarz nie wyleciał (to wcale nie takie oczywiste, są blogerzy, u których jeszcze żaden mój komentarz nie przeszedł), a nawet doczekał się odpowiedzi.
      Ja właśnie ze względu na kwestię odłożonej nagrody i mój brak obycia z zawodami zdecydowałam się na zawody treningowe. Na oficjalne jeszcze przyjdzie czas - sama się pewnie wyrywać nie będę, poczekam aż mnie trener wygoni :P

      Usuń
  8. Stronię od WOŚP, ale jestem absolutną fanką Soni! Może nie było super idealnie, ale i tak brawo! Nie będę się wymądrzać, bo mój obszczekałby publikę...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą

Początek życia ze szczeniakiem