Seminarium z Asią Hewelt


Po zawodach przyszedł czas na seminarium. Dawka wiedzy, pomysłów na rozwiązanie wszystkich wątpliwości, solidna porcja motywacji i to poczucie, że tak na prawdę możemy teraz wszystko, musimy tylko trenować :). Narobiłam notatek i ułożyłam plan treningowy na wypracowanie jedynki (tak się cieszę, że mam ten awans i nie muszę się bawić w zerówkę) i zabieramy się do roboty!


Nie dajcie się zwieźć ślicznemu słoneczku na zdjęciach ;), strasznie zimno było, to jedyny minus tego seminarium.
Sonia w sobotę wieczorem była padnięta po całym dniu (jak z resztą i ja). Nie chciałam od niej wymagać za wiele w niedzielę, zamierzałam przede wszystkim pogadać z Asią o moich wątpliwościach co do nauki niektórych ćwiczeń i planowania treningów. Ale mojej Sonuni coś strzeliło do głowy, całe semi biegała, szczekała, bardzo chciała żebyśmy coś robiły.



Podarła klatkę, zrobiła taką dziurę w siatce że przez nią wyszła. Nasze klatkowanie w ogóle jest beznadziejne, na każdym grupowym treningu czuję się jakbym przywiozła psa z buszu, który tylko cały czas szczeka w klatce, płacze i ryje pazurami po siatce. Koniec z lekceważeniem tego, muszę to z nią od nowa przepracować bo tak się nie da żyć. A klatkę czeka szycie.

Na naszych wejściach zaczęłam od tego z czym miałyśmy problemy wcześniej, czyli brzydkie dostawianie z aportem (tu Asia zaproponowała target ciągły dłoni, kiedy So ma koziołek w pysku) i podgryzanie. Zabrałyśmy się też za chodzenie przy nodze, które robię od zawsze na każdym semi. Tym razem wnioski są takie, że powinnam popracować nad sobą, nauczyć się chodzić sama, a Soni muszę poprawić kontakt wzrokowy.




Ruszyłam też ćwiczenia z klas wyższych, problem z trzymaniem pozycji przy pozycjach z marszu, podczas obchodzenia psa (wyklikać patrzenie w przód, jakie to proste!), kwadrat i pierwsze kroczki z metalowym aportem (znaczy na razie tylko frustracja i dotykanie nosem, ale będziemy walczyć).




Po raz kolejny dziękuję za masę ślicznych zdjęć! Ola, Monika i Agata!

Ten intensywnie obidiensowy weekend dał mi takiego kopa do działania! Nie zwalniamy tempa, ciśnieniemy z treningami i mam nadzieję że jeszcze w tym roku będziecie mogli zobaczyć Sonunię w jedynce :).


Komentarze

  1. To seminarium było genialne, a ja wasz team uwielbiam, nie zrażasz się niczym, dążysz do celu i pierwsze efekty już masz :). Dajesz mi ogromną motywację do pracy z gnomikiem.
    Ps: ładnie uśmiecham się o zdjęcia Kibusi haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia będą :D jeszcze chwilkę...

      Usuń
  2. Ale mi się marzy takie semi :P Jeszcze na żadnym nie byłyśmy ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda, że my nie możemy jeździć ;( Gratulujemy udanego semi !

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać jakim jesteście zgranym teamem z Sonią i oby tak dalej ; D

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż kipi motywacją!!!
    Jak Ty to robisz? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że wybrałyście się na takie seminarium :) My ostatnio nigdzie się nie wybieramy, mam teraz ogromny brak gotówki. Jedynie uczęszczamy na kurs agility, który już prawie się kończy i też jeszcze nie wiadomo czy będziemy dalej kontynuować, niestety czasem jest taki zastój :(

    OdpowiedzUsuń
  7. no no no dzielna suka ;)
    tylko tej klatki strasznie szkoda :( ale widzę zapał do przepracowania tego! :) brawo!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą

Początek życia ze szczeniakiem