"Łapa na szlaku" Mistrzostwa Biłgoraja w dogtrekkingu


Już tydzień minął od naszego trzeciego dogtrekkingu. Tym razem ja i Kermitek wystartowaliśmy w Biłgoraju w kolejnym Lubelskim Dogtrekkingu organizowanym przez Stowarzyszenie "Łapa na szlaku". W końcowym rezultacie wylądowaliśmy na 5 miejscu :). Startowaliśmy na krótszej trasie, co na tych zawodach oznaczało 20 km.




Wybraliśmy się w ekipie: Ja z Kermitem + Marek z Mafem + Aneta z Weną. W samochodzie Kermit musiał oczywiście 'trochę' się poawanturować do piesków. Zdecydowaliśmy się ustawić psy: Maf z Weną w bagażniku, Wena w transporterze, Maf obok, a Kermit na podłodze przy tylnych siedzeniach i ja obok niego. To nie był jednak dobry pomysł, następnym razem Ker jedzie w bagażniku w klatce a na siedzeniach Maf. Chciałam go posadzić obok mnie żeby mieć nad nim kontrolę, jednak on miał swoją wizję podróży :P, teraz myślę że znacznie spokojniejszy byłby w zakrytej klatce. Mimow wszystko daliśmy radę, nikt nie ucierpiał, dojechaliśmy do celu :). No tylko samochód był cały w Kermiciej sierści... sory Marek.

Zamiast pędzić na własną rękę zdecydowałam się trzymać naszej drużyny, a razem ustaliliśmy że idziemy całą trasę szybkim marszem. Nie zgubić się to 80% sukcesu, to czy biegniemy czy idziemy to drugorzędna sprawa.


Na starcie ustawiliśmy się znowu z przodu, żeby nie przebijać się przez tłum. Kermitek ruszył biegiem i pędził naprzód drąc mordę. Z początku chyba wyrwał do biegnących psów, potem coś mu się przestawiło, wyprzedzał je i parł po prostu naprzód. Na trasie był idealnym pieskiem dogtrekkingowym. Nie interesowały go psy, całe 20 km ciągnął. Nigdy się tak nie angażuje kiedy biegamy sami, a na zawodach daje siebie 300%.

Cel osiągnięty - nie zgubiliśmy się! Wszystko to chyba zasługa Marka, sama miałam kilka momentów kiedy chciałam iść gdzieś indziej, a to byłoby złym wyborem :P. Popełniliśmy kilka drobnych błędów, w pewnym momencie przegapiliśmy wyraźny skrót prostą ulicą i odruchowo poszliśmy szlakiem przez las, co było sporo dłuższą drogą. A potem jeszcze przez roztargnienie zboczyliśmy z tego szlaku. Szybko z tego wybrnęliśmy, ale zmarnowaliśmy trochę czasu. Dalej na jednym z punktów kontrolnych zapomnieliśmy o tym że należało przedziurkować kartę dziurkaczem, spisaliśmy tylko hasło, co kosztowało nas doliczeniem 10 minut na mecie.



Skończyliśmy jednak z całkiem zadowalającym czasem 3:08 h na 20 km. Podziwiam bardzo zawodników z pierwszych miejsc, którzy tą samą trasę pokonywali w około 2 godziny!
pełne wyniki możecie zobaczyć tutaj - https://docs.google.com/document/d/1_JB4BThcj5bFT5xJvwXBe3L0a4emvZ99YpxLYVw044s/edit?usp=sharing

Poszczęściło mi się i w losowaniu nagród zgarnęłam kupon na 50 zł do sklepu zoologicznego w Lublinie. A co zaskakujące - Aneta też! No to szykuje się wypad na psie zakupy :D.



Mimo że na drugi dzień wszystko mnie boli to po dogtrekkingach zawsze czuję niedosyt. Te zawody dają zawsze masę funu :). Do zobaczenia w październiku w Lasach Parczewskich! To właśnie tam rok temu się zgubiliśmy, ciekawe czy tym razem się odegramy.

zdjęcia: Łapa na Szlaku, Adam Wiejak 

Komentarze

  1. Gratulacje!!! Trochę praktyki, nabierzecie wprawy i będziecie na podium.
    Już teraz życzę powodzenia w następnym dogtrekkingu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale zbieg okoliczności! My z kolei zaliczyliśmy wczoraj w Trzebnicy nasz dogtrekkingowy debiut i chyba przepadliśmy, dogtrekking to super sprawa! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja muszę jeszcze trochę poczekać, żeby sobie na taki niecodzienny spacerek pojechać. Dinowe już nie to, łapki bolą, wiek ogranicza, a młode.. no za młode :D Ale fajnie że Wam się wypad udał :P najważniejsze to mieć zajebiste towarzystwo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super Wam poszło! :) Miałam z Bridą podejść do Was, ale ona ma różne odchyły i nie chciałam stworzyć jakiejś przykrej sytuacji.. ^^'

    OdpowiedzUsuń
  5. My z kolei na ostatnim dogtrekkingu w Gdańsku zajęłyśmy 4 miejsce, na trasie ok. 10 km, do 3-go miejsca na podium brakowało 15 minut, czyli prawdopodobnie czasu, podczas którego w pewnym momencie zastanawiałyśmy się, czy iść prosto, czy skręcić, a okazało się, że na początku poszłyśmy dobrze, ale inni ludzie zmylili nas wychodząc gdzieś z zupełnie innej strony lasu i ostatecznie podium nie było, ale w porównaniu do poprzednich zawodów, według mnie było o wiele lepiej i, jak zawsze na dogtrekkingach, prześwietnie! <3
    Mimo, że cavisiowy team konkuruje z haszczakami i osobami startującymi w tego typu zawodach już któryś sezon (w znaczeniu roku), to i tak uważam, że poszło nam naprawdę nieźle i to zmotywowało mnie do częstszych treningów i startu w kolejnym DT, to już nieuleczalne uzależnienie. :D

    Mam pytanka,
    W jakich szelkach (Kermit) i jakim pasie (Ty) najczęściej biegacie? (zawody)
    Czy Sonia brała kiedykolwiek udział w dogtrekkingach?
    Jak często trenujecie bieganie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kermit zawsze w szelkach ZeroDC Faster, używamy ich też do roweru i biegania kiedy mnie ciągnie (jak z zamierzenia ma biec obok to zakładam mu Ruffweary).
      Mój pas to absolutnie genialny ZeroDC :).
      Sonia nigdy w dogtrekkingu nie startowała.
      W okresie mojej największej motywacji biegaliśmy co drugi dzień. Ostatnio miałam inne priorytety (luźniejsze spacery, wałkowanie przywołania) i trochę się rozleniwiłam, a w ubiegłym tygodniu w ogóle musiałam odpuścić bo coś mi się stało w stopę. Jak zbierzemy się do kupy to zamierzam utrzymać częstotliwość trzech treningów biegowych w tygodniu.

      Usuń
  6. Dogtrekking budził we mnie zawsze pozytywne emocje. Nigdy nie słyszałam, aby zawody tego typu odbywały się w naszej okolicy, a szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  7. Super! My tylko wzięliśmy udział w dogtrekkingu i udało się go skończyć na czwartym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą

Początek życia ze szczeniakiem