Początek nowego sezonu obedience


Zaczyna się mój drugi już sezon startów w obedience. Niesamowite że robię teraz o czym tak marzyłam kilka lat temu :). Rok zaczęłam ambitnymi planami dotyczącymi mojego czarnego psa. Jesteśmy z Sonią na liście startowej na podwójne zawody pod Warszawą na początku lutego, a dzisiaj poszło moje zgłoszenie na marcowe zawody w Mińsku Mazowieckim. Przykre jest jedno - mało czasu mamy, a warunków na treningi brak. Zmusza mnie to do modyfikowania moich planów treningowych, odpuszczenia sobie niektórych rzeczy. Czuję że mogłoby być dużo lepiej, ale nie ma się co dołować, tylko przeznaczyć energię na przetrenowanie jak największej ilości naszych problemów, w ramach możliwości, ewentualnie po prostu podejść do startów na większym luzie.

Ogólnie to jest jak widać, typowa zimowa zima. U nas od kilku tygodni leży dużo śniegu przez co ciężko nam w ogóle znaleźć miejsce na porządniejszy trening. Soni wrażliwe łapeczki nie pozwalają mi zrobić dłuższego treningu przy mrozie. Jeśli mają jej zostawać w głowie skojarzenia z dyskomfortem na treningu, to już wolę nie ćwiczyć w ogóle, albo robić krótsze, bardziej dynamiczne sesje z najważniejszymi elementami. Szkoda trochę bo po ostatnich zawodach wiem że problem sprawiają nam przestoje między ćwiczeniami, czekanie na początek ćwiczenia, w takich momentach kiedy np. rozmawiam z komisarzem, a tu średnio mamy jak przepracować ten temat.




Udaje mi się zrobić czasem krótki trening na naszym boisku niedaleko domu. Na samym boisku jest śnieg po kostki, bądź miejscami udeptany tak jak widać na powyższych zdjęciach - od biedy się da. Za to przy wejściu na boisko zapadam się po kolana za każdym razem i musiałam powalczyć trochę żeby brama się otwierała.

Kilka tygodni temu miałam możliwość wybrać się na trening na halę w stajni. Razem z Agnieszką z Esperą, i Mou z Colą. Idealnie, bo to są warunki w których wystartujemy za dwa tygodnie - końska hala z piaskiem. Zabrałam obydwa psy. Z Kermitem tylko wyszłam się pobawić i zrobić kawałki kilku ćwiczeń - żeby poznał nowe miejsce i zobaczył że tam też można pracować. Tak właśnie wyglądają teraz wszystkie treningi obi z nim. Chcę tylko żeby to lubił, żeby trening wywoływał u niego wysokie emocje, które utrzymają się przez dłuższy czas pracy. On i tak zna już wszystkie ćwiczenia zerówki, ale niewiele nam z tego, jeśli nie jest ich w stanie pokazać, bo nie jest w stanie utrzymać skupienia i motywacji przez kilka minut pracy. Bez presji pracujemy nad tym na luzie, i w chwili obecnej jest więcej niż dobrze, Kermitek mnie zaskakuje. Wtedy w tej hali świetnie sobie radził. Przekonałam się że miejsca nie mają raczej dla niego znaczenia i nie wywołują większych rozproszeń. A on jest trochę takim wiejskim burkiem, który na co dzień spaceruje w dzikie miejsca do lasu i na łąki, w mieście byłam z nim może trzy razy odkąd go mam, nowe miejsca na treningi zalicza rzadko, a to był jego pierwszy raz na hali. Zupełnie inaczej niż miałam całe życie z Sonią. Wracając do tamtego treningu, z So zrobiłam przebieg jedynki. Moje pierwsze wrażenie po nim to było - no kurde, znowu mamy te same problemy... znowu nie widzi kwadratu, znowu nie słucha przy zmianach pozycji. Dopiero w domu kiedy siadłam żeby to przeanalizować powiedziałam sobie: ale dziewczyno, zobacz, ona ci się nie rozprasza już na przejściach, nie wącha podłoża, jest radosna przez cały przebieg, znacznie ładniej dostawia się do nogi. Tak to jest że w większości nie zauważamy na początku tego co pozytywne, natura Polaka.
Mamy tą halę blisko, niby moglibyśmy pojechać tam jeszcze kilka razy, ale niestety, aspekt ekonomiczny się odzywa - ceny za wynajem są... mocno obciążające dla licealistki.


Do zawodów chciałabym przede wszystkim poprawić dwie rzeczy w ćwiczeniach - kwadrat w miarę możliwości [te same problemy co zawsze, trudności z lokalizowaniem, mało pewne wybieganie i mało pewne zatrzymanie, w ogóle brak pewności w tym ćwiczeniu], i chodzenie przy nodze. Co do chodzenia jednak, problem jest z goła inny niż ostatnio. Zburzyłam balans, tak ważny w naszej cudownej dyscyplinie. Ostatnim razem pracowałam intensywnie nad emocjami Soni w chodzeniu, zaskakiwałam ją pobudzałam, chciałam żeby starała się jak najbardziej, żeby była max radosna. Przy tym spychałam na dalszy plan szczegóły, z myślą, że to przecież tylko Sonia. I tak nigdy nie będzie z niej mistrzyni obi, to wystarczy niech to chodzenie w ogóle robi, niech idzie, będzie radosną sobą i niech utrzymuje kontakt wzrokowy. Przedobrzyłam jednak... teraz Sonia stara się za bardzo, bezczelnie mnie wyprzedza. Wyprzedzała już na ostatnich zawodach, ale teraz idzie zupełnie z przodu. Skończyła się moja tolerancja na niedokładność szczegółów, bo to przestał być szczegół. Ale szczerze - zdecydowanie wolę pracować z wybiegającą w przód Sonią, która to robi bo aż za bardzo chce, niż z tą poprzednią Sonią, nudzącą się i zostającą z tyłu, próbującą wąchać trawę.



Szlifujemy też trochę aport, któremu wcześniej nie poświęcałam dużo uwagi, bo były ważniejsze sprawy. Teraz wzięłam się za pewne podejmowanie za pierwszym razem, obcych koziołków, i w rozproszeniach. Na obu startach jesienią Sonia zawahała się przy aporcie.

Reszta raczej na zasadzie przypominania, co by Sonuni się nic nie pomyliło, ale tak bez spiny. Jakoś będzie, na pewno nie gorzej niż ostatnim razem :).



PS. Mafi dalej poszukiwany! Nie tracimy nadziei!


Komentarze

  1. O, też chciałam wystartować w Rumiance, ale za nic nie uda mi się w ten weekend wcisnąć żadnych hobbystycznych aktywności. Mam za to nadzieję, że zobaczymy się na zawodach w marcu. ;)
    Swoją drogą, dla mnie ten sezon zaczął się kiepsko - baaaardzo słabym przebiegiem w Gdyni, podczas którego bardziej przeszkadzałam niż pomagałam mojemu psu. Przykre to strasznie, ale pozostaje poprawić koronę i trenować dalej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tak żałuję braku możliwości pojechania do tej Gdyni... tam były tak idealne warunki. No ale cóż, są inne okazje.

      Usuń
  2. W tym roku myślę o jakimś seminarium Obedience, bo bardzo zaciekawił mnie ten sport. Na razie musimy popracować nad chodzeniem przy nodze, bo Bobik zamiast iść to podskakuje i mnie wyprzedza ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że masz solidne postanowienia co do poprawy konketnych ćwiczeń - trzymam za Was kciuki!
    P.s Gdzie odbywają się te zawody pod Warszawą? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawody są w Rumiance - https://www.facebook.com/events/556216007902486/?active_tab=about

      Usuń
  4. Dobrze, że pomimo wszystko idziecie naprzód :). Na tej hali w Sernikach ćwiczy się mega fajnie, ale za tą cenę (łącznie z ceną treningu agi) dwa lata temu opłacałam seminarium z Paulą. Chyba zaczynam tęsknić już za wiosną.
    Powodzenia na zawodach!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przed feriami u nas też było dużo śniegu, prawie po kolana. Lubię śnieg, ale w tym roku zima odrobinę przesadziła, przez to treningi obi musiały odbywać się jedynie w garażu, bo na dworze nie dało się chodzić. W pierwszy tydzień ferii byłam za granicą, jak wróciłam to śniegu było mało, za to jest pełno błota. No ale w końcu trzeba przenieść się na dwór, aby poćwiczyć i przyzwyczaić psa do trenowania na zewnątrz ;).
    Swoją drogą, mi marzy się start w zawodach obi, ale jeszcze spooro pracy przed nami.
    Wam serdecznie życzymy powodzenia na zawodach, będziemy trzymać kciuki! <3
    psi-temat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witaj w domu Evereście!

Połowa teamu - popracuj nad sobą

Początek życia ze szczeniakiem